niedziela, 27 stycznia 2013

Opowiadanie 6cz :)

-Dziewczyny, przestańcie już gadać. Karolina, twoja mama... - powiedział pan Maciej stojący w drzwiach...
-Coś poszło nie tak... Myśleliśmy że ma tylko przestawione ramię jednak znaleźliśmy coś innego, ale myślę że uda nam się to wyleczyć - mówił to zapewniającym tonem jednak widziałam w jego oczach zaniepokojenie - Zadzwoniliśmy do twojej rodziny i niedługo cię odwiedzi - i bez pożegnania wyszedł.
-I co? Co na to powiesz hm? Nic się nie martwić? - powiedziałam Kamili.
-No! Nic się nie martw, twojej mamie nic nie będzie, nie wiem dlaczego ale jestem tego pewna - pocieszyła mnie.
-Kamila... Przepraszam że jestem taka nerwowa jednak...
-Wiem, spokojnie rozumiem - uśmiechnęła się.
-Ty zawsze mnie rozumiałaś - odwzajemniłam uśmiech - Dziękuję...
-Karolina? Karolina? - zaczęła się pytać Kamila - Halooo? - wszystko widziałam jak we mgle... Zrobiło mi się czarno przed oczami. Przyśniło mi się coś bardzo dziwnego. Jakieś wielkie zwierzę do mnie mówiło... To  chyba był tygrys... Nie! Chyba jednak lew, nieważne. To było jakieś dzikie zwierzę i mi powiedziało :
-Karolino, wstań! Oto twoje grzechy zostały odkupione. Żyj w pokoju! - od razu po tych słowach obudziłam się. Poczułam ulgę w sercu a moje mięśnie były rozluźnione. Nie przejmowałam się niczym. W pewnym momencie coś zauważyłam - ból w nogach ustąpił!
-Karolina!!! Żyjesz?! - płakała blisko histerii Kamila.
-Nic.. Nic mi nie jest. A może jednak coś mi jest... Czuję się ZDROWA! - powiedziałam wyraźnie szczęśliwa - Zawołaj pana Macieja, proszę.
-Jasne, już się robi! - wybiegła z pokoju. Po krótkiej chwili przy moim łóżku stanął pan Maciej i się spytał :
-O co chodzi Karolino? Źle się czujesz?
-Oczywiście że nie! - roześmiałam się - Czuję się wspaniale, i chciałabym żeby pan mi zrobił zdjęcie chorym dotychczas nogom. Czuję się uzdrowiona, i... Lekka, nie wiem jak to opisać! Zemdlałam przy Kamili i mi się coś przyśniło... Ale to może później opowiem, teraz poprosiłabym o zdjęcie rentgenowskie - uśmiechnęłam się
-Hmmm... No dobrze. A panienka nie martwi się już o mamę?
-Mama pewnie też będzie zaraz zdrowa - powiedziałam wykładając nogi spod kołdry.
-Oooo! Panienka wcześniej nie dawała sobie rady z wyjmowaniem nóg spod kołdry, musieliśmy pomagać... - zdziwił się pan Maciej drapiąc się śmiesznie po głowie. Przyniósł sprzęt do zdjęcia i pstryknął.
-Jutro wyjdą te zdjęcia na papier i wtedy będziemy mogli zdiagnozować czy panienka jest zdrowa - uśmiechnął się zadowolony - -Twoja rodzina już idzie tutaj Karolino - w drzwiach stanęła cała moja rodzinka prócz... mamy która jest była na innym oddziale

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz