Opowiadanie 4cz.
Po długim krzątaniu się pana Macieja się spytałam :
-Proszę pana, słyszałam kilka dni temu że mam problemy z mózgiem i nogami... I jakiś lekarz z Ameryki ma tutaj przyjechać. Czy dalej jest tak kiepsko?
-No cóż, muszę ci powiedzieć że z nogami dalej jest źle ale mózg jest już normalnie nastawiony, myślę że tylko po samym wypadku mózg nie umiał przyzwyczaić się do stanu organizmu...
-A ten lekarz z Ameryki??
-Oh, on zna się bardzo na tych okolicach gdzie ty masz bardzo poturbowane nogi. Ale może my ciebie wyleczymy...
-O nie! Na to nie pozwolę ! MOŻE? Musi przyjechać ten lekarz bo jak nie... - wtrąciła się mama o której zupełnie zapomniałam na ten moment - Płatny czy niepłatny, musi tu przyjechać! Karolina ma jeszcze dużo życia przed sobą! - a widząc już otwierające się usta pana Macieja żeby coś powiedziała to dodała - I nie chcę żeby tę resztę życia spędziła na wózku!
-Mamo, spokojnie ważne żebym żyła no nie? No ale ja też bym wolała na nogach spędzić moje życie...
-Spokojnie moje panie, spróbujemy jak najszybciej zadzwonić do pana Hafforda.
-I to się rozumie - roześmiała się z ulgą mama. Gdy pan doktor wyszedł mama na mnie surowo spojrzała i się spytała:
-A z tym Krzyśkiem to co? Matce nie powiesz, hm?
-Ale mamo to dopiero dzisiaj mi powiedział...
-Karolina! Nie można tak odrazu się całować! -A więc... Widziałaś?
-Tak, widziałam i nie podoba mi się to! W szpitalu się całować, też mi coś! A ta Kamila i Bartek to też ...
-Słuchaj mamo. ty już się nie wtrącaj do Kamili i Bartka jak już to ich rodziców sprawa... - no bo moja mama nie będzie decydować o życiu mojej koleżanki!
-Oh, dobra Kara, nie kłóćmy się w szpitalu... Po wypadku i wogóle...
-Oj OK! Ale nie mów o związku Kamili i Bartka - uciszyłyśmy się i siedziałyśmy cicho przez resztę dnia. Miałam nadzieję że Krzysiek znów pojawi lub Kamila i Bartek. Ale tak nie było bo... Przyszła cała klasa z wychowawczynią! Normalnie SZOK!!! Jak pan Maciej powiedział z śmiechem że mam “duże odwiedziny” to się zdziwiłam... A jak wszyscy się przepychali! Krzyś chyba nie mówił innym że chodzimy, bo wogóle mnie nie pocałował ani w policzek ani w usta. Jednak pani wychowawczyni dała czas na porozmawianie z Kamilą, Bartkiem i Krzysiem. Na szczęście mój chłopak (<3) powiedział Kamili i Bartkowi o naszym związku. Gdy już wszyscy wyszli, pani Laura dała mi tabletki i jakiś zastrzyk. Nie bolał za bardzo ale jednak zastrzyk to zastrzyk. Jej też się spytałam o lekarza z Ameryki a ona przelotnie na mnie spojrzała i powiedziała, że nic nie wie o żadnym Haffordzie, gdy nie mówiłam jego nazwiska, czyli coś wie... Ten szpital często jest przerażający jak naprzykład w nocy słychać jęki cierpiących staruszków i już mnie mdli na zapach szpitala, czyli ciągle mnie mdli... Ciekawe kiedy dostanę zwolnienie do domu... Tak minął mi dopiero tydzień w szpitalu... Boję się jak ja wytrzymam taki miesiąc lub dłużej! Tu już jest tak nudno i monotonnie. Tęsknię strasznie za szkołą, nawet za testami i kartkówkami, bo jednak to jest ten cały klimat no nie? Codziennie jakieś inne “przygody”, można sobie pogadać do woli z Kamilą i chłopakami a tutaj trzeba być cicho, a tu bo w moim pokoju jest jakiś bardzo chory staruszek a on potrzebuję ciszy i tak dalej... No i chciałabym biegać! Jedynie gdzie w szpitalu idę to do łazienki która jest w mojej sali... Już mam dosyć leżenia w łóżku i patrzenia w sufit. Nawet mam lepiej niż inni bo mogę patrzyć przez okno na naszą szkołę która obok mnie stoi. Zawsze mam nadzieję, że w oknie zobaczę moją klasę uczącą się lub gadającą na przerwie. Ale większość osób z mojej klasy wychodzi na korytarze no ale cóż... Gdy Krzysiek był u mnie w szpitalu to poprosiłam go aby już po lekcjach chociażby do mnie pomachał na parkingu. No i tak widzę go prawie codziennie oprócz weekendów jednak w soboty do mnie przychodzi więc możemy pogadać. Raz po raz mamy szczęście i wszyscy w pokoju śpią więc albo jakiś przelotny pacjent i mama lub sama mama. Więc szczęście mnie nie opuściła, po prostu muszę się wziąść w garść i czekać aż będę zdrowa! Z zdrowymi nogami...
-Proszę pana, słyszałam kilka dni temu że mam problemy z mózgiem i nogami... I jakiś lekarz z Ameryki ma tutaj przyjechać. Czy dalej jest tak kiepsko?
-No cóż, muszę ci powiedzieć że z nogami dalej jest źle ale mózg jest już normalnie nastawiony, myślę że tylko po samym wypadku mózg nie umiał przyzwyczaić się do stanu organizmu...
-A ten lekarz z Ameryki??
-Oh, on zna się bardzo na tych okolicach gdzie ty masz bardzo poturbowane nogi. Ale może my ciebie wyleczymy...
-O nie! Na to nie pozwolę ! MOŻE? Musi przyjechać ten lekarz bo jak nie... - wtrąciła się mama o której zupełnie zapomniałam na ten moment - Płatny czy niepłatny, musi tu przyjechać! Karolina ma jeszcze dużo życia przed sobą! - a widząc już otwierające się usta pana Macieja żeby coś powiedziała to dodała - I nie chcę żeby tę resztę życia spędziła na wózku!
-Mamo, spokojnie ważne żebym żyła no nie? No ale ja też bym wolała na nogach spędzić moje życie...
-Spokojnie moje panie, spróbujemy jak najszybciej zadzwonić do pana Hafforda.
-I to się rozumie - roześmiała się z ulgą mama. Gdy pan doktor wyszedł mama na mnie surowo spojrzała i się spytała:
-A z tym Krzyśkiem to co? Matce nie powiesz, hm?
-Ale mamo to dopiero dzisiaj mi powiedział...
-Karolina! Nie można tak odrazu się całować! -A więc... Widziałaś?
-Tak, widziałam i nie podoba mi się to! W szpitalu się całować, też mi coś! A ta Kamila i Bartek to też ...
-Słuchaj mamo. ty już się nie wtrącaj do Kamili i Bartka jak już to ich rodziców sprawa... - no bo moja mama nie będzie decydować o życiu mojej koleżanki!
-Oh, dobra Kara, nie kłóćmy się w szpitalu... Po wypadku i wogóle...
-Oj OK! Ale nie mów o związku Kamili i Bartka - uciszyłyśmy się i siedziałyśmy cicho przez resztę dnia. Miałam nadzieję że Krzysiek znów pojawi lub Kamila i Bartek. Ale tak nie było bo... Przyszła cała klasa z wychowawczynią! Normalnie SZOK!!! Jak pan Maciej powiedział z śmiechem że mam “duże odwiedziny” to się zdziwiłam... A jak wszyscy się przepychali! Krzyś chyba nie mówił innym że chodzimy, bo wogóle mnie nie pocałował ani w policzek ani w usta. Jednak pani wychowawczyni dała czas na porozmawianie z Kamilą, Bartkiem i Krzysiem. Na szczęście mój chłopak (<3) powiedział Kamili i Bartkowi o naszym związku. Gdy już wszyscy wyszli, pani Laura dała mi tabletki i jakiś zastrzyk. Nie bolał za bardzo ale jednak zastrzyk to zastrzyk. Jej też się spytałam o lekarza z Ameryki a ona przelotnie na mnie spojrzała i powiedziała, że nic nie wie o żadnym Haffordzie, gdy nie mówiłam jego nazwiska, czyli coś wie... Ten szpital często jest przerażający jak naprzykład w nocy słychać jęki cierpiących staruszków i już mnie mdli na zapach szpitala, czyli ciągle mnie mdli... Ciekawe kiedy dostanę zwolnienie do domu... Tak minął mi dopiero tydzień w szpitalu... Boję się jak ja wytrzymam taki miesiąc lub dłużej! Tu już jest tak nudno i monotonnie. Tęsknię strasznie za szkołą, nawet za testami i kartkówkami, bo jednak to jest ten cały klimat no nie? Codziennie jakieś inne “przygody”, można sobie pogadać do woli z Kamilą i chłopakami a tutaj trzeba być cicho, a tu bo w moim pokoju jest jakiś bardzo chory staruszek a on potrzebuję ciszy i tak dalej... No i chciałabym biegać! Jedynie gdzie w szpitalu idę to do łazienki która jest w mojej sali... Już mam dosyć leżenia w łóżku i patrzenia w sufit. Nawet mam lepiej niż inni bo mogę patrzyć przez okno na naszą szkołę która obok mnie stoi. Zawsze mam nadzieję, że w oknie zobaczę moją klasę uczącą się lub gadającą na przerwie. Ale większość osób z mojej klasy wychodzi na korytarze no ale cóż... Gdy Krzysiek był u mnie w szpitalu to poprosiłam go aby już po lekcjach chociażby do mnie pomachał na parkingu. No i tak widzę go prawie codziennie oprócz weekendów jednak w soboty do mnie przychodzi więc możemy pogadać. Raz po raz mamy szczęście i wszyscy w pokoju śpią więc albo jakiś przelotny pacjent i mama lub sama mama. Więc szczęście mnie nie opuściła, po prostu muszę się wziąść w garść i czekać aż będę zdrowa! Z zdrowymi nogami...
Wkleiłam tu już koniec 1 Rozdziału :)
Nie wiem czy jest przydługie, ale jednak nie miałam gdzie zakończyć, bo dialog to byłoby to za dużo ;/
Co raz bardziej wciagam sie w to opowiadanie :D
OdpowiedzUsuń*U* To fajnie xD
UsuńŚwietne! Może parę błędów się znajdzie, ale to nieistotne ;)
OdpowiedzUsuńOpowiadanie strasznie mnie wciąga, zrobiłam sb skrót do bloga na iPodzie ;)
Pozdr. Domi (z klasy)