- Twoja rodzina już idzie tutaj Karolino - w drzwiach stanęła cała moja rodzinka prócz... mamy która była na innym oddziale.
-A gdzie mama? - spytał się tata.
-Pańska żona jest gdzie indziej... - odpowiedział pan Maciej.
-Wszystko z nią dobrze?
-Hmmmmm... - powiedział speszony.
-Hej tato! Hej Agata! Hej Piotr!
-Cześć! - odpowiedziało mi chórem rodzeństwo.
-Dzień dobry Karolina - uśmięchnął się jak zawsze poważny tata.
-Jak tam u was? U mnie wszystko OK - uśmiechnęłam się.
-U mnie świetnie! Mam chłopaka!!!
-Oooo... A kogo?
-Ma na imię Bob - roześmiała się.
-Hahaha... Przepraszam Agata ale to śmieszne imię - BOB - wybuchnęłam śmiechem.
-Nie... Żartowałam. Ma na imię Michał.
-O, to spoko - uśmiechnęłam się - A jak u Alex, Piotr?
-A no... Wszystko dobrze...
-Mhm... Twój ton głos za dobrze nie brzmi. Tak jakoś... niepewnie?
-Hm.. Zerwała ze mną - zasmucił się.
-CO? - reszta rodziny chyba też nie wiedziała bo była zdziwiona tak samo jak ja.
-A jak tam u twojego chłopaka? - spytała się Agata.
-Dobrze. Codziennie pokazuje się chociażby pod oknem - uśmiechnęłam się na myśl o Krzysiu - -On jest świetnym i odpowiedzialnym chłopakiem. Wydawało mi się że Alex też jest taką osobą....
-Ja też... Jednak wiele razy tak jest... - zrobił się jeszcze bardziej smutny Piotr.
-Ojej... Musimy już iść. Do zobaczenia Karolina! - powiedział tata.
-Paaa! - pożegnałam się z całą rodziną. Jednak dawno nie rozmawiałam z Krzysiem... Zaczęłam się niepokoić. Może on coś czuje do innej? “Będę musiała się spytać Kamili...” pomyślałam. Minął kojelny dzień. Pan Maciej podał wyniki :
-Wyzdrowiałaś!!!
-Wyzdrowiałam?!
-Tak! To jakiś cud boski...
-Miałam jeden sen... - i opowiedziałam o tym śnie przy pani Laurze, panu Macieju i Kamili.
-WoW... To rzeczywiście dziwne... - zdziwiła się Kamila.
-Zbieg okoliczności - powiedziała pani Laura wychodząc.
-Laura jest niewierząca - powiedział p. Maciej - Rzeczywiście, to chyba lew, (w tym śnie) w “Narnii” był to król tej krainy, stworzony za wzór Boga. Czytałaś te książki?
-Tak.
-No to stał się cud... - i tak zakończyliśmy tą rozmowę z panem Maciejem. Jednak Kamila została. Zaczęłam ją pytać o Krzysia i o klasę :
-No... Jakoś gada z Majką, wracają razem do domu i wogóle... - zastanowiła się.
-Ooooo... Będę musiała się z nim spotkać - zachmurzyłam się - i o czymś pogadać...
-Karolina! On ciebie naprawdę kocha!
-Skąd wiesz? A Maja??
-To tylko przyjaciółka. Tak uważam...
-To dlaczego Krzysiek do mnie tak długo nie przychodzi?
-A gdzie mama? - spytał się tata.
-Pańska żona jest gdzie indziej... - odpowiedział pan Maciej.
-Wszystko z nią dobrze?
-Hmmmmm... - powiedział speszony.
-Hej tato! Hej Agata! Hej Piotr!
-Cześć! - odpowiedziało mi chórem rodzeństwo.
-Dzień dobry Karolina - uśmięchnął się jak zawsze poważny tata.
-Jak tam u was? U mnie wszystko OK - uśmiechnęłam się.
-U mnie świetnie! Mam chłopaka!!!
-Oooo... A kogo?
-Ma na imię Bob - roześmiała się.
-Hahaha... Przepraszam Agata ale to śmieszne imię - BOB - wybuchnęłam śmiechem.
-Nie... Żartowałam. Ma na imię Michał.
-O, to spoko - uśmiechnęłam się - A jak u Alex, Piotr?
-A no... Wszystko dobrze...
-Mhm... Twój ton głos za dobrze nie brzmi. Tak jakoś... niepewnie?
-Hm.. Zerwała ze mną - zasmucił się.
-CO? - reszta rodziny chyba też nie wiedziała bo była zdziwiona tak samo jak ja.
-A jak tam u twojego chłopaka? - spytała się Agata.
-Dobrze. Codziennie pokazuje się chociażby pod oknem - uśmiechnęłam się na myśl o Krzysiu - -On jest świetnym i odpowiedzialnym chłopakiem. Wydawało mi się że Alex też jest taką osobą....
-Ja też... Jednak wiele razy tak jest... - zrobił się jeszcze bardziej smutny Piotr.
-Ojej... Musimy już iść. Do zobaczenia Karolina! - powiedział tata.
-Paaa! - pożegnałam się z całą rodziną. Jednak dawno nie rozmawiałam z Krzysiem... Zaczęłam się niepokoić. Może on coś czuje do innej? “Będę musiała się spytać Kamili...” pomyślałam. Minął kojelny dzień. Pan Maciej podał wyniki :
-Wyzdrowiałaś!!!
-Wyzdrowiałam?!
-Tak! To jakiś cud boski...
-Miałam jeden sen... - i opowiedziałam o tym śnie przy pani Laurze, panu Macieju i Kamili.
-WoW... To rzeczywiście dziwne... - zdziwiła się Kamila.
-Zbieg okoliczności - powiedziała pani Laura wychodząc.
-Laura jest niewierząca - powiedział p. Maciej - Rzeczywiście, to chyba lew, (w tym śnie) w “Narnii” był to król tej krainy, stworzony za wzór Boga. Czytałaś te książki?
-Tak.
-No to stał się cud... - i tak zakończyliśmy tą rozmowę z panem Maciejem. Jednak Kamila została. Zaczęłam ją pytać o Krzysia i o klasę :
-No... Jakoś gada z Majką, wracają razem do domu i wogóle... - zastanowiła się.
-Ooooo... Będę musiała się z nim spotkać - zachmurzyłam się - i o czymś pogadać...
-Karolina! On ciebie naprawdę kocha!
-Skąd wiesz? A Maja??
-To tylko przyjaciółka. Tak uważam...
-To dlaczego Krzysiek do mnie tak długo nie przychodzi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz