piątek, 22 lutego 2013

Opowiadanie 9cz

-O nic, o nic! - zdenerwowałam się. A więc to coś takiego?! - Słyszałam o WAS niedawno...
-O NAS? Karolina, powiedz wreszcie o co ci chodzi!
-Ty i Majka! I tyle... Życzę miłego związku... - i wyłączyłam facebooka. Byłam na niego bardzo, ale to bardzo bardzo wkurzona! Jako mój chłopak powinien się cieszyć, a ja przez internet czułam że jest zakłopotany informacją że wróciłam... Jak go zobaczę w szkole, trochę mu dam do rozumu. No ale żeby odrzucić myśl o Krzysiu, weszłam na GG pogadać z Kamilą. Nie było jej jednak był kolega z klasy -  Mati. Rzecz dziwna - od razu do mnie zagadał, a bliskich kontaktów z nim nie miałam :
-Siema! Wróciłaś z szpitala? :) I jak się czujesz?
-Aaaa dobrze... - dziwiąc się, pisałam.
-To fajnie. A co tam u Krzysia?
-Ymmm... Będę chciała z nim zerwać... - zaskoczyłam się swoją szczerością.
-Naprawdę?! Ooooo... Dlaczego? Chodzi o Majkę? . . .
-Skąd o niej wiesz?!
-Wszyscy o NICH gadają, daj spokój Karolina...Tak to by Kamila nie mówiła ci odrazu o tym...
-LooooL... To oni już są “parą”?!
-Trudno to powiedzieć, ale tak . . .
-Moje życie chyba się wali...
-Oj przestań, nie jest tak źle :) No to może się spotkamy, i pogadamy o tym? - zatkało mnie. O co mu chodzi? - Wiesz, pomogę ci ogarnąć wszystko po wyjściu z szpitala :)
-OK! - zdziwiła mnie ta nagła moja dezycja. Wogóle wszystko mnie dziwiło, jakoś czułam podniecenie... Jakbym czekała tylko na tą rozmowę...
-To pa, zobaczmy się dzisiaj o 18 w parku :)
-Bye ;P - no i wyszłam. Już nie mogłam się doczekać... Ups? Co ja teraz powiedziałam? NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ?! Już nad sobą nie panuje... Co się dzieje ?! Jeszcze niedawno myślałam tylko o Krzysiu a teraz Mati... Co ja dzieciak jakiś który każdego “naprawdę kocha”?! “Karolina opanuj sie...” mówiłam do siebie. No cóż zjadłam PRAWDZIWY pyszny obiad, którego nie jadłam chyba wieki!
-Ooo, to jest zupełnie inny obiad niż w szpitalu... - powiedziałam na głos.
-Hehe! Mam nadzieję  - roześmiał się mój brat kucharz.
-Nooo...  - przytaknęła Agata, wpychając do buzi mnóstwo spaghetti.
-Dobra, muszę lecieć - patrząc na zegarek. Będę musiała się jeszcze przygotować, może jakiś makijaż? A wogóle dlaczego chciałam zrobić makijaż dla kolegi? Coraz bardziej dziwniej się czułam... Pół mnie chyba go zaczynało kochać, a druga połowa dziwiła się...
-Masz kogoś na oku? - spytała się a raczej potwierdziła moja wszystko wiedząca siostra.
-Skąd wiesz? - spytałam się
-Widać po twoich oczach... Zamyślenie i wogóle! Dziwisz się nad samą sobą, bo przed chwilą kochałaś Krzysia  a teraz...
-Matiego...
-O, ładne imię - roześmiała się moja siostra - Hej, a może ci pomogę?
-Jasne!!! Jejciu dzięki, dzięki, dzięki!
-No no no! Nie ma co dziękować... Dobra chodźmy... - weszłyśmy do mojego pokoju. Gdy zajrzałam do szafy zobaczyłam... Mnóstwo nowych ubrań!
-A to co???
-A no tata na pocieszenie jak wrócisz, kupił ci trochę rzeczy no i odnowił twój pokój...
-Ale super super super!!! - ucieszyłam się z tego miłego daru. Włożyłam najlepszą z bluzek (ciemno - niebieską w ładny czarny rysunek) i granatowe jeansy. Gdy wychodziłam z domu, była 17:45. Wdziałam też na moje stópki czarne conversy, czyli ubrałam się na ciemno... Wyszłam czym prędzej i wbiegłam do parku...

Od autora;
Jeeej 700+ odwiedzających *-*
Dzięki ludziska ;))

1 komentarz:

  1. "Byłam na niego bardzo, ale to bardzo bardzo wkurza!" - jedyny błąd, ale to nic wielkiego ;)
    Gratuluję 700 odwiedzin. A to opowiadanie coraz bardziej mnie wciąga - czekam na 10 część :)

    OdpowiedzUsuń