Wyszłam czym prędzej i wbiegłam do parku. Tam zobaczyłam zarumienionego Mateusza który czekał na mnie już 15 min na tym zimnie. Jak zauważył mnie to tylko bąknął :
-Hmm... Cześć! Chodź tutaj - i wskazał na ławkę.
-A o co ci chodzi?
-Chodzi o... - nagle usłyszeliśmy huk i upadnięcie kogoś na ziemię.
-Strzelanina?! - przestraszyłam się.
-Chodź szybko! - powiedział kryjąc mnie za bluzę. Poprowadził mnie szybko do pobliskiej restauracji. -Gdy tam weszliśmy okno prysnęły na miliardy kawałeczków.
-Kryj się!!! - wykrzyknął Mati. Schowaliśmy się pod przewróconym stołkiem.
-Chodziło o... nas!! - krzyczał Mateusz, próbujący być głośniejszym niż hałas na dworze.
-Co?!
-O... NAS!!!
-A DOKŁADNIEJ???
-ZAWSZE SIĘ W TOBIE... KOCHAŁEM!!! - po tym wyznaniu strzelanina ucichła.
-Ja... też - szepnęłam zarumieniona.
-A co z Krzysiem? ...
-To głupek i egoista! Sam przecież mi opowiadałeś o Krzysiu i Mai...
-No tak ale niektórzy lubią takich egoistów... - mówił niepewny Mateusz.
-Oj, Mati, Mati... Ja takich nie lubię - roześmiałam się przytulając się do niego. I pocałowałam go. A raczej cmoknęłam a później on mi odpowiedział długim, długim pocałunkiem. Później się przytuliliśmy i tak długo siedzieliśmy na podłodze aż jakiś głos nam przeszkodził :
-Przepraszam bardzo państwa, ale chcielibyśmy przeprowadzić śledztwo, ponieważ była tu strzelanina...
-Możemy jakoś pomóc? - spytał się mój chłopak (hurrra!).
-Około której godziny zaczęła się ta brutalna wymiana zdań?
-Koło 18.
-Dziękuję.
-Jak zaczęła się strzelanina jak najszybciej ukryliśmy się tutaj. Strzały pochodziły z...
-Zachodniej części parku. Tak wiemy, już tam robimy inspekcję. Potrzebujemy też innych informacji, ale to już nieważne. Moglibyście wyjść? Park będzie zamknięty
-D-dobrze - stęknęłam z zimna.
-Chodź, okryję cię - powiedział opiekuńczy Mati. Zdjął z siebie bluzę i założył mi ją. Jeszcze żaden chłopak mi tak nie zrobił! To było takie słodkie i miłe...
-Dziękuję - i go pocałowałam. Mateusz się ucieszył z tego okazania uczuć jednak nie na długo byliśmy w takim humorze... Zza zakrętu wyszła zakochana parka - Krzysiulek i Majutek. Razem stanęliśmy w tym samym momencie jak słup soli.
-A ty tu co?! Z Mateuszem sobie chodzisz po mieście tak?! - wykrzyknął “Krzysiulek”.
-Hahaha! A ty co? Z Majką się przytulacie i gadacie sobie nawzajem słodkie słówka! - wstawił się za mną Mati
-Nieprawda! My się tylko... Przyjaźnimy!
-Jak to? Mi mówiłeś że chodzi... - mówiła nierozgarnięta Maja.
-A! Nic takiego nie... - zaprzeczał Krzyś.
-...my! - dokończyła.
-Ha! Kłamiesz, kłamiesz, kłamiesz! My przed chwilą sobie wyznaliśmy miłość i tyle! Do widzenia państwu... Chodź kochanie! - powiedziałam.
-My też chodźmy... skarbie!
-Hipokryta! - wykrzyknęłam ostatnie słowa do Krzysia.
-Sama jesteś hipokrytką! - odpowiedział. Czym prędzej poszliśmy do mojego domu. Jak weszliśmy zadziwiona rodzinka siedziała przy telewizorze.
-Nic się nie stało?! Widzieliśmy w wiadomościach, że była strzelanina w parku... Właśnie tam się wybrałaś z Mateuszem! Tak się baliśmy... Pierwszy dzień poza szpitalem... - mówiła rozgorączkowana Agata...
Super. Czekam na cd
OdpowiedzUsuńSUPER NIE MOGE SIE DOCZEKAĆ KOLEJNEGO!!!!!
OdpowiedzUsuń