-Dlaczego od razu im powiedziałaś?
-O czym?
-No... O nas, o naszym spotkaniu...
-Mówiłam tylko Agacie, a wogóle ona sama się domyśliła. Pewnie jak dowiedziała się o strzelaninie to powiedziała innym o nas - wyjaśniłam.
-OK...
-Jak było w szkole?
-Kamila ci nie opowiadała?
-A no trochę.. Ale chciałabym też dowiedzieć się od swojego chłopaka - powiedziałam.
-Ooooj no dobra - zgodził się uśmiechnięty Mati - No więc prócz Krzysia i Mai nie działo się w szkole.
-A, ok! No więc... O czym gadamy?
-Nie wiem... Może o.. Swoich zainteresowaniach? I wogóle? - roześmiał się.
-OK. No to ja jak wiesz uwielbiam tańczyć. A ty?
-Ja gram na gitarze, może ci kiedyś zagram?
-No jasne! - ucieszyłam się. Wtem mój tata wszedł do pokoju i powiedział :
-Karolina, twoja koleżanka chce wejść...
-Kamila?
-Nie, nie Kamila, ma na imię Maja...
-Yhh, dobra niech wejdzie... - gdy Maja weszła zobaczyła mnie i Mateusza przytulonych siebie. Spojrzała na nas zazdrosnym wzrokiem i wyznała :
-Krzysiu... zerwał ze mną...
-ŻE CO?! Co za . . . - zdenerwowałam się. No bo Majka jest w porządku, a niby dlaczego ten głupek miałby z nią zerwać?! Już prędzej ona, przecież to on zdradził mnie! Co za łamacz serc!
-Wiem wiem... Nie rozumiem... Mówił że z tobą zerwał, no więc miałam czyste sumienie, teraz gdy dowiedziałam się o co naprawdę chodzi, to on ze mną zerwał. Sama nie wiem czemu, nic złego mu nie powiedziałam!
-Ja wiem co mu jest - zamyślił się Mateusz - Ma nieczyste sumienie! Teraz wyrzuca sobie co on zrobił i wogóle...
-No rzeczywiście, tak może być... - zgodziłam się - To może zostaniesz tu na kolacji? - zaproponowałam.
-Chętnie - uśmiechnęła się Maja.
-WoW, to jest pierwszy dzień poza szpitalem a tyle się działo... - roześmiałam się na tą myśl.
-Noo! - przytaknął małomówny Mati - Dobra, chodźmy na dół - gdy schodziliśmy, poczuliśmy wszyscy zapach gofrów, i jak jeden mąż zakrzyknęliśmy :
-GOOOOFRY!!! - i wszyscy się na te słowa roześmiali. W kuchni czekała już moja rodzina :
-Kto chce pierwszy? - spytał się Piotr.
-Ja! - wykrzyknęliśmy. I znów wszyscy wpadli w śmiech.
-Panie mają pierwszeństwo - ustąpił mój chłopak-dżentelmen. Więc ja z Majką zjadłyśmy gofry. Kiedy wszyscy się najedli zaczęliśmy rozmawiać :
-No to, jak było z tą strzelaniną? - zapytał się tata.
-Co? Wy byliście podczas tej strzelaniny w parku?! Nic wam się nie stało?! - przestraszyła się koleżanka.
-Nie nic nam się nie stało, ukryliśmy się w pobliskiej restauracji, i tyle - wzruszyłam ramionami. A jak spojrzałam na Mateusza, to spotkaliśmy się wzrokiem i powiedzieliśmy sobie w myślach “No i wyznaliśmy sobie miłość...”
-Dobra, kto chce kolejną porcję? - przerwał nasz rodzinny kucharz. Gofry po prostu rozpływały się w ustach, jeszcze do tego z cukrem pudrem, normalnie cud miód!
-Oppa Gangnam Style! - zawyła komórka. Wszyscy ryknęli śmiechem, a speszona Maja wyciągnęła telefon. Gdy zobaczyła kto dzwoni czym prędzej wyszła z kuchni i mówiła do kogoś ściszonym głosem :
-Dobrze... To gdzie? Aha ok. No to do zobaczenia. Gdzie ja jestem? Nie twoja sprawa! Pa pa... - i skończyła gadać. Spojrzałam na nią pytającym spojrzeniem “Krzysztof?” a ona na to “Tak...”
-No cóż miło było ale się zmyło - powiedziała. A do mnie szepnęła - Chodź na chwilkę...
-Ok. Zaraz przyjdę - zwróciłam się do Mateusza - Słuchaj, ja na chwilkę idę kochanie.
-Dobra - i pocałował mnie w policzek. Świetny ten mój chłopak. Gdy wyszłam Maja mnie powiadomiła :
-Chce się ze mną spotkać. Chciał też wiedzieć gdzie ja jestem. No i chyba coś się domyśla...
-Jasne jasne!
-Chodź ze mną. Mamy się spotkać w barku. Może będziesz podglądać?
-Naprawdę tego chcesz?!
-Tak! Chodź ze mną...
-Dobra... A Mateusz też może?
-No oczywiście... Chodźmy! - poszłam czym prędzej po Mateusza, i po angielsku wyszliśmy. Mati mniej się przejął tym wszystkim :
-Jak mówiłem, ma coś na sumieniu...
-A jeśli nie ma? - zapytałam. Mateusz ucichł. Szliśmy tak, aż Majka powiedziała :
-OK to tutaj! Poczekajcie chwilkę, ja najpierw wejdę...
-Powodzenia - szepnęłam. Czułam, że niedługo coś się stanie. Zza ściany przytulnego usłyszeliśmy huk :
-Czas wejść! - powiedział Mateusz - Tam się dzieje coś niedobrego... - i rzeczywiście. Jak weszliśmy widzieliśmy pijanego Krzysia chcącego bić Maję która uciekała od niego :
-Zostaw mnie! O co ci chodzi?!
-Rzuci-ciłaś mmmnieee...
-Maja, szybko! Tutaj! - wykrzyknęłam przez hałas.
-Już idę! - biegła czym prędzej jednak, nagle upadła na ziemię ponieważ dostała szklaną butelką.
-NIEEEE!!! Tyy... TYYYY!!! - zdenerwowałam się nie na żarty.
-Karolina! Przestań! - zakrzyknął Mateusz - On teraz jest pijany, niewarto!!!
-Wa-warto ty war-wariatko! - jednak ja zaniechałam swoich zamiarów i wyszłam, zostawiając go wśród grupy śmierdzących mężczyzn. Maja speszona siedziała na ławce, przy której stał Mati :
-Kochanie? Kochanie?? Co z tobą? - spytał się niezapokojony, gdy zobaczył moją przygnębioną minę.
-Nie, nic nic... - odpowiedziałam - A Majka, co ci powiedział ten dureń?
-Też nic... - powiedziała zamyślona - Dobra chodźmy!
-Ale dokąd? Do mnie? - zapytałam.
-No naprzykład... No chodźmy jak najprędzej! Jeszcze Krzyś... - przerwało jej trzaśnięcie drzwi i głos Krzyśka :
-MATEEEUSZ!! To ty... Jesteś zdrajcą... Sam to wiesz! No, no mów Karolinie - ryknął. Mateusz się żachnął :
-Co ty gadasz?! Stary, jesteś pod wpływem alkoholu... Chodźmy stąd, bo jeszcze wam coś zrobi...
-Czekaj... - zastanowiłam się patrząc na twarz Mateusza. Widać było że coś ukrywa
-Ty coś ukrywasz! - odgadła za mnie Maja.
-Nie, nie ukrywam, jestem szczery, kocham Karolinę, jest moim skarbem! - zapewnił Mati.
-Hahahaha! - wybuchnął śmiechem mój były chłopak - Jeszcze niedawno, lub dalej chodziłeś z...
-Nikim?! Krzyś, ogarnij się - bronił się.
-Dobra, chodźmy, później mi wytłumaczysz - zdenerwowałam się - A wiecie?! Dajcie mi spokój!!! - wykrzyknęłam, i pobiegłam w stronę domu.
-KAROLINA! CZEKAJ! - krzyczał Mateusz na całą ulicę, i zaczął mnie gonić.
-Zostaw mnie! Wszyscy mnie zostawcie!
-Ale Karolina... Ty mu wierzysz?
-Sama nie wiem... Większość pijaków mówi prawdę... Pa!
Soorka że zaniedbuje bloga,
no ale cóż takie życie,
musimy po prostu
czekać na
ferie wielkanocne
a później
WAKACJE *o*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz