-Dobra, koniec pogaduszek - oznajmiła pielęgniarka, otwierając mi drzwi. - Ty dziewuszko idź, ja już się zajmę tą panną...
-Dobrze to do widzenia! - dygnęła Majka. - Pa Karolina! - nie odpowiedziałam. Nie miałam już sił, tylko bezwładnie opadłam na kozetkę. A więc to tak? To Mateusz zaczął? Czy Krzysiek? To wina Matiego?! Czy Krzysia... Już mnie bolała głowa od tego wszystkiego. Słyszałam jak p. Skalpel rozmawia z moim tatą, żeby jak najszybciej mnie odebrał. Ale dlaczego teraz w moim życiu się tyle dzieje?! Drugi dzień poza szpitalem... No ludzie, ja chcę wypocząć! Pół godziny później usłyszałam ciche skrzypnięcie drzwi, i głos Agaty :
-Dzień dobry, tu siostra Karoliny.... Nasz tata mi czym prędzej napisał SMSa że...
-Już dobrze dobrze. Teraz chyba śpi, więc musimy ją obudzić.
-Nie trzeba - uśmiechnęłam się. - Już, już wstaję, pani Skalpel. Niech się pani nie martwi, siostra mnie weźmie - mówiłam, powoli wstając z kozetki. Agata chciała parsknąć śmiechem, gdy usłyszała jakie nazwisko nosi nasza pani pielęgniarka. Jednak czuła, że byłoby to bardzo niestosowne, wobec p. Skalpel, więc tylko uśmiechnęła się, tłumiąc w sobie chichot. Szybko wyszłyśmy z gabinetu pielęgniarskiego, i dopiero poza budynkiem Agata się roześmiała :
-P. Skalpel! Oj, i jeszcze pielęgniarka, ja nie mogę! Za dużo farta nie miała... - umilkła, widząc moją minę. Wtedy kiedy moja siostra chichotała na myśl p. Skalpel, mi się przypomniało dlaczego (chyba) zemdlałam, i co się działo dzisiaj pod klasą. Czy mogłam ufać Kamili? I kiedy się to stało? Zaraz szkoła skończy 1 lekcję, i wtedy pewnie moja dawna najlepsza przyjaciółka wyśle długiego, “przepraszającego” SMSa. Ale nie odpowiem na niego, oj nie! Niech sama przyjdzie do mnie, i powie mi w cztery oczy co się “naprawdę” działo. Gdy ja tak myślałam, Agata na mnie znacząco spojrzała :
-Co się stało, dzisiaj przed lekcjami? - spytała się moja siostra. Skąd ona to wszystko wie?!
-Już ci mówię... - westchnęłam, i opowiedziałam od początku do końca. Gdy skończyłam, poczułam jakby ze mnie spadł ciężar, który nosiłam na szczęście tylko godzinę, a jednak było to nie do zniesienia. Po ostatnich słowach, kiedy urwałam Agata z niedowierzaniem powiedziała :
-Ale z niej... Z niej....
-Nie musisz mówić... Dobra, jak ty przyjechałaś, przecież nie masz prawa jazdy... Tramwajem?
-A no tak - roześmiała się moja siostra. - Gdy zobaczyłam SMSa od taty, jak szalona wpadłam do tramwaju, i czekałam aż ten gruchot tutaj dojedzie - po tych słowach, uścisnęłam Agatę, która była moją najlepszą siostrą na świecie. - Urwałam się z wykładu, jednak po cichu powiedziałam profesorowi, o co chodzi. I o dziwo - przyjął to z uśmiechem, i powiedział że doskonale rozumie! -Hehehe... O, dobra jest tramwaj, chodź - oświadczyła. Szłam za nią, i żałowałam że nie mam oczu wokół głowy, bo było na co popatrzeć! Wspaniałe, wysokie dęby, pięły się do góry do słońca. Małe, romantycznie wyglądające brzózki, które skromnie rosły koło siebie. I wiele innych roślin, które bujnie zajmowały większość terenu. Halo, Karolina, co jest z tobą, zachwycasz się jakimiś drzewkami i roślinkami! Zmieniasz się???... Nigdy nie byłam jakąś dziewczyną która patrzy ot tak sobie w niebo...
-Kara?
-Co?
-Tramwaj przyjechał... - powiedziała Agata. Gdy już wsiadłam do tramwaju spytała się mnie - Co się z tobą dzieje? Patrzysz sobie w jakieś chmureczki...
-Sama nie wiem - roześmiałam się - Tak jakoś zapatrzyłam się w niebo...
-Taaa... “Tak sobie”. Nie powiedziałaś mi chyba wszystkiego...
-Opowiedziałam od początku do końca!
-No dobra... O, wysiadamy. Chodź - i wyszłyśmy z tramwaju. Był on zupełnie pusty, zielono-żółty i poniszczony, jak to większość miejskich pojazdów. Szłyśmy ścieżką pod nasz dom. Agata wyjęła klucze no i otworzyła drzwi. Tam usłyszałam jak mój brat rozmawia z (uwaga) KAMILĄ :
-Napewno ci przebaczy...
-Po prostu ona nie wie jak jest naprawdę!
-Nie wiem?! - warknęłam wchodząc do kuchni - A ty co tutaj szukasz u swojej DAWNEJ przyjaciółki, co???
-To ja już może, hm... Wyjdę - powiedział cicho Piotr i wyszedł z pokoju.
-Karolina! To nie tak jak myślisz... To... To...
-NOooo?
-OK! Jestem straszną przyjaciółką... Ale serio daj mi szansę - błagała Kamila. Moje spojrzenie, które jej przesłałam mogło pewnie zabić stado owiec, dlatego mojej “przyjaciółce” aż ugięły się nogi.
-DAĆ - SZANSĘ?! Co ty sobie myślisz? że ja jakiś aniołek co wszystkim od razu przebacza?! Oooo nie Kamila!
niedziela, 28 kwietnia 2013
sobota, 27 kwietnia 2013
WIELKA PRZERWA
Oj tak!
Im back! <3
Wreszcie !!
Wstawię dzisiaj opowiadanie ^^
A teraz MUSIC
Im so happy :)
piątek, 22 marca 2013
Opowiadanie, kolejna część ;p
-No ale... Kochanie... - powiedział zasmucony Mati. Ja jednak, udając że go nie słyszę, szłam dalej. Maja, która nie miała nic na sumieniu, co do mnie, i tak poszła do siebie. Gdy wróciłam, usłyszałam głos :
-No i teraz, dlaczego wierzy jemu, a nie mnie? - był to głos Matiego.
-Nie wiem... - odezwał się głos Piotra. A więc razem coś tam o mnie gadają?! Oj, ja zaraz coś im powiem... Albo nie, niech będzie, że “nie słyszałam” i później dam im coś do słuchu! Doszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Gapiąc się w sufit myślałam o tym dniu, takim jeszcze młodym, a tyle się działo... Dalej już spałam. Gdy się obudziłam, leżałam w tej samej pozycji, z rękoma założonymi za głową, która była skierowana na sufit :
-Karolina, śniadanie! Dzisiaj szkoła! - usłyszałam tatę. Szkoła?! Szkoła, szkoła... Co to było. Zebrałam szybko myśli, i przypomniałam sobie że szkoła, to miejsce gdzie wpychają nam wiedzę, przez całe 10 mies, minus święta, czyli około przez 9 miesięcy. Od razu poczułam energię, i ubrałam się z zadziwiającą prędkością, zbiegłam na dół i poszłam do łazienki, na pół godziny, żeby popielęgnować siebie. Zmizerniałam po szpitalu i wypadku, jednak kilka posiłków w swoim domu, dodały mi rumieńców. Lekko przypudrowałam nos, umyłam zęby i byłam gotowa do podróży na przystanek autobusowy :
-Bierzesz dwójkę i... - przypominał Piotrek, a ja mu powiedziałam :
-Pamiętam pamiętam. Dobra, to pa! - wzięłam do ręki bułkę, którą zjadłam już w drodze. -Chciałam być już wcześniej w szkole, ponieważ najlepszymi chwilami w tym strasznym miejscu, jest siedzenie przed klasą. Gdy weszłam na korytarz prowadzący do klasy usłyszałam pełne entuzjazmu głosy :
-Karolina!!! Siadaj! Długo cię nie było stara - śmiali się - Ale jednak, gdybyśmy byli na twoim miejscu, zostalibyśmy w domu - gdy wszyscy usłyszeli że chciałam spotkać się z nimi, a nie siedzieć bezczynnie w domciu, wybuchnęli rechotem. Reszta szkoły, głupio gapiła się na nas, jednak nas to nie obchodziło. Jednak w pewnym momencie zobaczyłam siedzącego pod ścianą Krzyśka, który patrzył na to spode łba :
-No coś ty, Krzysztof, z byłą dziewczyną się nie przywitasz? - spytała się Maja, na tyle głośno, że wszyscy usłyszeli. Zrobiła się cisza jak makiem zasiał - A raczej DWIE byłe dziewczyny? - teraz była jak to opisać, mroczna cisza. Czara się wylała. Nikt nie wytrzymał tego napięcia i zaczęli krzyczeć przez siebie :
-O co łazi?! Karolina, Maja, Maja, Karolina, stary ogarnij się! Zrywasz z jedną a później z drugą?!
-TO NIE TAK - ryknął, Krzysiek, stojący już na wyprostowanych nogach.
-No a jak? - zdenerwowałam się. Były to moje pierwsze słowa w szkole. Klasa się uciszyła, ponieważ zapowiadało się na kłótnię - Powiedz im, a raczej MI. Bo sama nie wiem...
-A więc... A więc...
-Powiem za niego - wtrąciła się Majka - Ten oto chłopak, oświadczył miłość Karolinie, gdy była w szpitalu - zrobiło się cicho w całej szkole. - A po tygodniu, powiedział mi, że z nią zerwałm i naprawdę to mnie kocha...
-LOOOOL - ktoś z innej klasy powiedział. Nikt na to się nie roześmiał.
Kara wyszła ze szpitala, i spotkała się z Matim. Już wcześniej Kamila jej mówiła o tajemnej parze - mnie i Krzysiu - spotkała się z nim (Kara z Mateuszem) w parku, gdzie wiadomo była strzelanina. Mati wyznał jej wzajemną miłość, wracają a tu - JA Z KRZYSIEM! Karolina wymieniła parę zdań z Krzysiem, po czym poszła w swoją stronę z Mateuszem. Gdy byłam sama z Krzysiem, po tej małej kłótni, Krzysiek ze mną zerwał, sama nie wiem dlaczego! - oskarżony, przez całą przemowę milczał, patrząc w podłogę. W tym momencie usłyszeliśmy jakąś rozmowę, którą bez problemu słyszeliśmy, ponieważ była taka cisza w calutkim gimnazjum :
-Wiesz, taka dziwna cisza tutaj... Może się zerwiemy do kina? No chodź kochanie - nagle jak wryci stanęli na progu Mateusz i Kamila. Nie mogłam już wytrzymać :
-A więc ty... On.... Krzyś... Maja... Ja już nie mogę - i zemdlałam. Nie było to bynajmniej udawane, ponieważ nie mogłam już wytrzymać tego napięcia, tych nerwów. Ze mgły, jakby z oddali słyszałam donośne głosy :
-No i! MIAŁEŚ SIĘ PRZYZNAĆ!!!
-PRZESTAŃ! CHCIAŁEM JUŻ NA POCZĄTKU!
-Oboje przestańcie! Drzecie się, gdy Karolina jest nieprzytomna! - gdy otworzyłam oczy zobaczyłam grupę ludzi stojącą nade mną, i panią Skalpel, którą zamierzałą zanieść mnie do swojego gabinetu :
-Spokojnie! Nic mi nie jest - uśmiechnęłam się dzielnie. - A WY DWAJ... - zwróciłam się do chłopaków.
-Spokojnie. Nie możesz się teraz denerwować. Co to za pomysł puszczać dziecko od razu po szpitalu... - mówiła lekko podenerwowana pielęgniarka - Chodź dziecko, zaraz dzwonię do twojego ojca. Odbierze cię - zaczęła mnie podtrzymywać, i prowadzić do swojego gabinetu. Gdy ledwie szłam, rzuciłam gniewne, i pełne zawodu spojrzenie Kamili, która stała zawstydzona pod ścianą. Odpowiedziała mi spojrzeniem pt. PRZEPRASZAM!!!! Majka szła za mną, pomagając pani Skalpel mnie podtrzymywać :
-Czy to wiedziałaś? Tylko tak szczerze, ok? - spytałam jej się.
-Nie, nie wiedziałam, na prawdę mi przykro - szepnęła zasmucona. - Ach, gdybym o tym wiedziała....
-No i teraz, dlaczego wierzy jemu, a nie mnie? - był to głos Matiego.
-Nie wiem... - odezwał się głos Piotra. A więc razem coś tam o mnie gadają?! Oj, ja zaraz coś im powiem... Albo nie, niech będzie, że “nie słyszałam” i później dam im coś do słuchu! Doszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Gapiąc się w sufit myślałam o tym dniu, takim jeszcze młodym, a tyle się działo... Dalej już spałam. Gdy się obudziłam, leżałam w tej samej pozycji, z rękoma założonymi za głową, która była skierowana na sufit :
-Karolina, śniadanie! Dzisiaj szkoła! - usłyszałam tatę. Szkoła?! Szkoła, szkoła... Co to było. Zebrałam szybko myśli, i przypomniałam sobie że szkoła, to miejsce gdzie wpychają nam wiedzę, przez całe 10 mies, minus święta, czyli około przez 9 miesięcy. Od razu poczułam energię, i ubrałam się z zadziwiającą prędkością, zbiegłam na dół i poszłam do łazienki, na pół godziny, żeby popielęgnować siebie. Zmizerniałam po szpitalu i wypadku, jednak kilka posiłków w swoim domu, dodały mi rumieńców. Lekko przypudrowałam nos, umyłam zęby i byłam gotowa do podróży na przystanek autobusowy :
-Bierzesz dwójkę i... - przypominał Piotrek, a ja mu powiedziałam :
-Pamiętam pamiętam. Dobra, to pa! - wzięłam do ręki bułkę, którą zjadłam już w drodze. -Chciałam być już wcześniej w szkole, ponieważ najlepszymi chwilami w tym strasznym miejscu, jest siedzenie przed klasą. Gdy weszłam na korytarz prowadzący do klasy usłyszałam pełne entuzjazmu głosy :
-Karolina!!! Siadaj! Długo cię nie było stara - śmiali się - Ale jednak, gdybyśmy byli na twoim miejscu, zostalibyśmy w domu - gdy wszyscy usłyszeli że chciałam spotkać się z nimi, a nie siedzieć bezczynnie w domciu, wybuchnęli rechotem. Reszta szkoły, głupio gapiła się na nas, jednak nas to nie obchodziło. Jednak w pewnym momencie zobaczyłam siedzącego pod ścianą Krzyśka, który patrzył na to spode łba :
-No coś ty, Krzysztof, z byłą dziewczyną się nie przywitasz? - spytała się Maja, na tyle głośno, że wszyscy usłyszeli. Zrobiła się cisza jak makiem zasiał - A raczej DWIE byłe dziewczyny? - teraz była jak to opisać, mroczna cisza. Czara się wylała. Nikt nie wytrzymał tego napięcia i zaczęli krzyczeć przez siebie :
-O co łazi?! Karolina, Maja, Maja, Karolina, stary ogarnij się! Zrywasz z jedną a później z drugą?!
-TO NIE TAK - ryknął, Krzysiek, stojący już na wyprostowanych nogach.
-No a jak? - zdenerwowałam się. Były to moje pierwsze słowa w szkole. Klasa się uciszyła, ponieważ zapowiadało się na kłótnię - Powiedz im, a raczej MI. Bo sama nie wiem...
-A więc... A więc...
-Powiem za niego - wtrąciła się Majka - Ten oto chłopak, oświadczył miłość Karolinie, gdy była w szpitalu - zrobiło się cicho w całej szkole. - A po tygodniu, powiedział mi, że z nią zerwałm i naprawdę to mnie kocha...
-LOOOOL - ktoś z innej klasy powiedział. Nikt na to się nie roześmiał.
Kara wyszła ze szpitala, i spotkała się z Matim. Już wcześniej Kamila jej mówiła o tajemnej parze - mnie i Krzysiu - spotkała się z nim (Kara z Mateuszem) w parku, gdzie wiadomo była strzelanina. Mati wyznał jej wzajemną miłość, wracają a tu - JA Z KRZYSIEM! Karolina wymieniła parę zdań z Krzysiem, po czym poszła w swoją stronę z Mateuszem. Gdy byłam sama z Krzysiem, po tej małej kłótni, Krzysiek ze mną zerwał, sama nie wiem dlaczego! - oskarżony, przez całą przemowę milczał, patrząc w podłogę. W tym momencie usłyszeliśmy jakąś rozmowę, którą bez problemu słyszeliśmy, ponieważ była taka cisza w calutkim gimnazjum :
-Wiesz, taka dziwna cisza tutaj... Może się zerwiemy do kina? No chodź kochanie - nagle jak wryci stanęli na progu Mateusz i Kamila. Nie mogłam już wytrzymać :
-A więc ty... On.... Krzyś... Maja... Ja już nie mogę - i zemdlałam. Nie było to bynajmniej udawane, ponieważ nie mogłam już wytrzymać tego napięcia, tych nerwów. Ze mgły, jakby z oddali słyszałam donośne głosy :
-No i! MIAŁEŚ SIĘ PRZYZNAĆ!!!
-PRZESTAŃ! CHCIAŁEM JUŻ NA POCZĄTKU!
-Oboje przestańcie! Drzecie się, gdy Karolina jest nieprzytomna! - gdy otworzyłam oczy zobaczyłam grupę ludzi stojącą nade mną, i panią Skalpel, którą zamierzałą zanieść mnie do swojego gabinetu :
-Spokojnie! Nic mi nie jest - uśmiechnęłam się dzielnie. - A WY DWAJ... - zwróciłam się do chłopaków.
-Spokojnie. Nie możesz się teraz denerwować. Co to za pomysł puszczać dziecko od razu po szpitalu... - mówiła lekko podenerwowana pielęgniarka - Chodź dziecko, zaraz dzwonię do twojego ojca. Odbierze cię - zaczęła mnie podtrzymywać, i prowadzić do swojego gabinetu. Gdy ledwie szłam, rzuciłam gniewne, i pełne zawodu spojrzenie Kamili, która stała zawstydzona pod ścianą. Odpowiedziała mi spojrzeniem pt. PRZEPRASZAM!!!! Majka szła za mną, pomagając pani Skalpel mnie podtrzymywać :
-Czy to wiedziałaś? Tylko tak szczerze, ok? - spytałam jej się.
-Nie, nie wiedziałam, na prawdę mi przykro - szepnęła zasmucona. - Ach, gdybym o tym wiedziała....
piątek, 15 marca 2013
Uhh!!
Mama mi wciąż bierze laptopa -
opowiadanie prawie wogóle się
nie posunęło do przodu -.-
Muszę grać na wiolonczeli,
jednak mama była dzisiaj
tak szczodrobliwa,
że dała mi Maca,
pod warunkiem że jutro
będę grać 2 godz (ćwiczyć)
i pojutrze też...
Teraz będę rąbać w klawiaturę,
pisząc dla was to opowiadanie :D
Nie zdziwcie się,
jeśli kolejna część będzie krótka ;)
sobota, 9 marca 2013
Opowiadanie, nie wiem jaka cz. :D
-Nic się nie stało?! Widzieliśmy w wiadomościach, że była strzelanina w parku... Właśnie tam się wybrałaś z Mateuszem! Tak się baliśmy... Pierwszy dzień poza szpitalem... - mówiła rozgorączkowana Agata. Jak przyszliśmy do mojego pokoju Mati się spytał :
-Dlaczego od razu im powiedziałaś?
-O czym?
-No... O nas, o naszym spotkaniu...
-Mówiłam tylko Agacie, a wogóle ona sama się domyśliła. Pewnie jak dowiedziała się o strzelaninie to powiedziała innym o nas - wyjaśniłam.
-OK...
-Jak było w szkole?
-Kamila ci nie opowiadała?
-A no trochę.. Ale chciałabym też dowiedzieć się od swojego chłopaka - powiedziałam.
-Ooooj no dobra - zgodził się uśmiechnięty Mati - No więc prócz Krzysia i Mai nie działo się w szkole.
-A, ok! No więc... O czym gadamy?
-Nie wiem... Może o.. Swoich zainteresowaniach? I wogóle? - roześmiał się.
-OK. No to ja jak wiesz uwielbiam tańczyć. A ty?
-Ja gram na gitarze, może ci kiedyś zagram?
-No jasne! - ucieszyłam się. Wtem mój tata wszedł do pokoju i powiedział :
-Karolina, twoja koleżanka chce wejść...
-Kamila?
-Nie, nie Kamila, ma na imię Maja...
-Yhh, dobra niech wejdzie... - gdy Maja weszła zobaczyła mnie i Mateusza przytulonych siebie. Spojrzała na nas zazdrosnym wzrokiem i wyznała :
-Krzysiu... zerwał ze mną...
-ŻE CO?! Co za . . . - zdenerwowałam się. No bo Majka jest w porządku, a niby dlaczego ten głupek miałby z nią zerwać?! Już prędzej ona, przecież to on zdradził mnie! Co za łamacz serc!
-Wiem wiem... Nie rozumiem... Mówił że z tobą zerwał, no więc miałam czyste sumienie, teraz gdy dowiedziałam się o co naprawdę chodzi, to on ze mną zerwał. Sama nie wiem czemu, nic złego mu nie powiedziałam!
-Ja wiem co mu jest - zamyślił się Mateusz - Ma nieczyste sumienie! Teraz wyrzuca sobie co on zrobił i wogóle...
-No rzeczywiście, tak może być... - zgodziłam się - To może zostaniesz tu na kolacji? - zaproponowałam.
-Chętnie - uśmiechnęła się Maja.
-WoW, to jest pierwszy dzień poza szpitalem a tyle się działo... - roześmiałam się na tą myśl.
-Noo! - przytaknął małomówny Mati - Dobra, chodźmy na dół - gdy schodziliśmy, poczuliśmy wszyscy zapach gofrów, i jak jeden mąż zakrzyknęliśmy :
-GOOOOFRY!!! - i wszyscy się na te słowa roześmiali. W kuchni czekała już moja rodzina :
-Kto chce pierwszy? - spytał się Piotr.
-Ja! - wykrzyknęliśmy. I znów wszyscy wpadli w śmiech.
-Panie mają pierwszeństwo - ustąpił mój chłopak-dżentelmen. Więc ja z Majką zjadłyśmy gofry. Kiedy wszyscy się najedli zaczęliśmy rozmawiać :
-No to, jak było z tą strzelaniną? - zapytał się tata.
-Co? Wy byliście podczas tej strzelaniny w parku?! Nic wam się nie stało?! - przestraszyła się koleżanka.
-Nie nic nam się nie stało, ukryliśmy się w pobliskiej restauracji, i tyle - wzruszyłam ramionami. A jak spojrzałam na Mateusza, to spotkaliśmy się wzrokiem i powiedzieliśmy sobie w myślach “No i wyznaliśmy sobie miłość...”
-Dobra, kto chce kolejną porcję? - przerwał nasz rodzinny kucharz. Gofry po prostu rozpływały się w ustach, jeszcze do tego z cukrem pudrem, normalnie cud miód!
-Oppa Gangnam Style! - zawyła komórka. Wszyscy ryknęli śmiechem, a speszona Maja wyciągnęła telefon. Gdy zobaczyła kto dzwoni czym prędzej wyszła z kuchni i mówiła do kogoś ściszonym głosem :
-Dobrze... To gdzie? Aha ok. No to do zobaczenia. Gdzie ja jestem? Nie twoja sprawa! Pa pa... - i skończyła gadać. Spojrzałam na nią pytającym spojrzeniem “Krzysztof?” a ona na to “Tak...”
-No cóż miło było ale się zmyło - powiedziała. A do mnie szepnęła - Chodź na chwilkę...
-Ok. Zaraz przyjdę - zwróciłam się do Mateusza - Słuchaj, ja na chwilkę idę kochanie.
-Dobra - i pocałował mnie w policzek. Świetny ten mój chłopak. Gdy wyszłam Maja mnie powiadomiła :
-Chce się ze mną spotkać. Chciał też wiedzieć gdzie ja jestem. No i chyba coś się domyśla...
-Jasne jasne!
-Chodź ze mną. Mamy się spotkać w barku. Może będziesz podglądać?
-Naprawdę tego chcesz?!
-Tak! Chodź ze mną...
-Dobra... A Mateusz też może?
-No oczywiście... Chodźmy! - poszłam czym prędzej po Mateusza, i po angielsku wyszliśmy. Mati mniej się przejął tym wszystkim :
-Jak mówiłem, ma coś na sumieniu...
-A jeśli nie ma? - zapytałam. Mateusz ucichł. Szliśmy tak, aż Majka powiedziała :
-OK to tutaj! Poczekajcie chwilkę, ja najpierw wejdę...
-Powodzenia - szepnęłam. Czułam, że niedługo coś się stanie. Zza ściany przytulnego usłyszeliśmy huk :
-Czas wejść! - powiedział Mateusz - Tam się dzieje coś niedobrego... - i rzeczywiście. Jak weszliśmy widzieliśmy pijanego Krzysia chcącego bić Maję która uciekała od niego :
-Zostaw mnie! O co ci chodzi?!
-Rzuci-ciłaś mmmnieee...
-Maja, szybko! Tutaj! - wykrzyknęłam przez hałas.
-Już idę! - biegła czym prędzej jednak, nagle upadła na ziemię ponieważ dostała szklaną butelką.
-NIEEEE!!! Tyy... TYYYY!!! - zdenerwowałam się nie na żarty.
-Karolina! Przestań! - zakrzyknął Mateusz - On teraz jest pijany, niewarto!!!
-Wa-warto ty war-wariatko! - jednak ja zaniechałam swoich zamiarów i wyszłam, zostawiając go wśród grupy śmierdzących mężczyzn. Maja speszona siedziała na ławce, przy której stał Mati :
-Kochanie? Kochanie?? Co z tobą? - spytał się niezapokojony, gdy zobaczył moją przygnębioną minę.
-Nie, nic nic... - odpowiedziałam - A Majka, co ci powiedział ten dureń?
-Też nic... - powiedziała zamyślona - Dobra chodźmy!
-Ale dokąd? Do mnie? - zapytałam.
-No naprzykład... No chodźmy jak najprędzej! Jeszcze Krzyś... - przerwało jej trzaśnięcie drzwi i głos Krzyśka :
-MATEEEUSZ!! To ty... Jesteś zdrajcą... Sam to wiesz! No, no mów Karolinie - ryknął. Mateusz się żachnął :
-Co ty gadasz?! Stary, jesteś pod wpływem alkoholu... Chodźmy stąd, bo jeszcze wam coś zrobi...
-Czekaj... - zastanowiłam się patrząc na twarz Mateusza. Widać było że coś ukrywa
-Ty coś ukrywasz! - odgadła za mnie Maja.
-Nie, nie ukrywam, jestem szczery, kocham Karolinę, jest moim skarbem! - zapewnił Mati.
-Hahahaha! - wybuchnął śmiechem mój były chłopak - Jeszcze niedawno, lub dalej chodziłeś z...
-Nikim?! Krzyś, ogarnij się - bronił się.
-Dobra, chodźmy, później mi wytłumaczysz - zdenerwowałam się - A wiecie?! Dajcie mi spokój!!! - wykrzyknęłam, i pobiegłam w stronę domu.
-KAROLINA! CZEKAJ! - krzyczał Mateusz na całą ulicę, i zaczął mnie gonić.
-Zostaw mnie! Wszyscy mnie zostawcie!
-Ale Karolina... Ty mu wierzysz?
-Sama nie wiem... Większość pijaków mówi prawdę... Pa!
-Dlaczego od razu im powiedziałaś?
-O czym?
-No... O nas, o naszym spotkaniu...
-Mówiłam tylko Agacie, a wogóle ona sama się domyśliła. Pewnie jak dowiedziała się o strzelaninie to powiedziała innym o nas - wyjaśniłam.
-OK...
-Jak było w szkole?
-Kamila ci nie opowiadała?
-A no trochę.. Ale chciałabym też dowiedzieć się od swojego chłopaka - powiedziałam.
-Ooooj no dobra - zgodził się uśmiechnięty Mati - No więc prócz Krzysia i Mai nie działo się w szkole.
-A, ok! No więc... O czym gadamy?
-Nie wiem... Może o.. Swoich zainteresowaniach? I wogóle? - roześmiał się.
-OK. No to ja jak wiesz uwielbiam tańczyć. A ty?
-Ja gram na gitarze, może ci kiedyś zagram?
-No jasne! - ucieszyłam się. Wtem mój tata wszedł do pokoju i powiedział :
-Karolina, twoja koleżanka chce wejść...
-Kamila?
-Nie, nie Kamila, ma na imię Maja...
-Yhh, dobra niech wejdzie... - gdy Maja weszła zobaczyła mnie i Mateusza przytulonych siebie. Spojrzała na nas zazdrosnym wzrokiem i wyznała :
-Krzysiu... zerwał ze mną...
-ŻE CO?! Co za . . . - zdenerwowałam się. No bo Majka jest w porządku, a niby dlaczego ten głupek miałby z nią zerwać?! Już prędzej ona, przecież to on zdradził mnie! Co za łamacz serc!
-Wiem wiem... Nie rozumiem... Mówił że z tobą zerwał, no więc miałam czyste sumienie, teraz gdy dowiedziałam się o co naprawdę chodzi, to on ze mną zerwał. Sama nie wiem czemu, nic złego mu nie powiedziałam!
-Ja wiem co mu jest - zamyślił się Mateusz - Ma nieczyste sumienie! Teraz wyrzuca sobie co on zrobił i wogóle...
-No rzeczywiście, tak może być... - zgodziłam się - To może zostaniesz tu na kolacji? - zaproponowałam.
-Chętnie - uśmiechnęła się Maja.
-WoW, to jest pierwszy dzień poza szpitalem a tyle się działo... - roześmiałam się na tą myśl.
-Noo! - przytaknął małomówny Mati - Dobra, chodźmy na dół - gdy schodziliśmy, poczuliśmy wszyscy zapach gofrów, i jak jeden mąż zakrzyknęliśmy :
-GOOOOFRY!!! - i wszyscy się na te słowa roześmiali. W kuchni czekała już moja rodzina :
-Kto chce pierwszy? - spytał się Piotr.
-Ja! - wykrzyknęliśmy. I znów wszyscy wpadli w śmiech.
-Panie mają pierwszeństwo - ustąpił mój chłopak-dżentelmen. Więc ja z Majką zjadłyśmy gofry. Kiedy wszyscy się najedli zaczęliśmy rozmawiać :
-No to, jak było z tą strzelaniną? - zapytał się tata.
-Co? Wy byliście podczas tej strzelaniny w parku?! Nic wam się nie stało?! - przestraszyła się koleżanka.
-Nie nic nam się nie stało, ukryliśmy się w pobliskiej restauracji, i tyle - wzruszyłam ramionami. A jak spojrzałam na Mateusza, to spotkaliśmy się wzrokiem i powiedzieliśmy sobie w myślach “No i wyznaliśmy sobie miłość...”
-Dobra, kto chce kolejną porcję? - przerwał nasz rodzinny kucharz. Gofry po prostu rozpływały się w ustach, jeszcze do tego z cukrem pudrem, normalnie cud miód!
-Oppa Gangnam Style! - zawyła komórka. Wszyscy ryknęli śmiechem, a speszona Maja wyciągnęła telefon. Gdy zobaczyła kto dzwoni czym prędzej wyszła z kuchni i mówiła do kogoś ściszonym głosem :
-Dobrze... To gdzie? Aha ok. No to do zobaczenia. Gdzie ja jestem? Nie twoja sprawa! Pa pa... - i skończyła gadać. Spojrzałam na nią pytającym spojrzeniem “Krzysztof?” a ona na to “Tak...”
-No cóż miło było ale się zmyło - powiedziała. A do mnie szepnęła - Chodź na chwilkę...
-Ok. Zaraz przyjdę - zwróciłam się do Mateusza - Słuchaj, ja na chwilkę idę kochanie.
-Dobra - i pocałował mnie w policzek. Świetny ten mój chłopak. Gdy wyszłam Maja mnie powiadomiła :
-Chce się ze mną spotkać. Chciał też wiedzieć gdzie ja jestem. No i chyba coś się domyśla...
-Jasne jasne!
-Chodź ze mną. Mamy się spotkać w barku. Może będziesz podglądać?
-Naprawdę tego chcesz?!
-Tak! Chodź ze mną...
-Dobra... A Mateusz też może?
-No oczywiście... Chodźmy! - poszłam czym prędzej po Mateusza, i po angielsku wyszliśmy. Mati mniej się przejął tym wszystkim :
-Jak mówiłem, ma coś na sumieniu...
-A jeśli nie ma? - zapytałam. Mateusz ucichł. Szliśmy tak, aż Majka powiedziała :
-OK to tutaj! Poczekajcie chwilkę, ja najpierw wejdę...
-Powodzenia - szepnęłam. Czułam, że niedługo coś się stanie. Zza ściany przytulnego usłyszeliśmy huk :
-Czas wejść! - powiedział Mateusz - Tam się dzieje coś niedobrego... - i rzeczywiście. Jak weszliśmy widzieliśmy pijanego Krzysia chcącego bić Maję która uciekała od niego :
-Zostaw mnie! O co ci chodzi?!
-Rzuci-ciłaś mmmnieee...
-Maja, szybko! Tutaj! - wykrzyknęłam przez hałas.
-Już idę! - biegła czym prędzej jednak, nagle upadła na ziemię ponieważ dostała szklaną butelką.
-NIEEEE!!! Tyy... TYYYY!!! - zdenerwowałam się nie na żarty.
-Karolina! Przestań! - zakrzyknął Mateusz - On teraz jest pijany, niewarto!!!
-Wa-warto ty war-wariatko! - jednak ja zaniechałam swoich zamiarów i wyszłam, zostawiając go wśród grupy śmierdzących mężczyzn. Maja speszona siedziała na ławce, przy której stał Mati :
-Kochanie? Kochanie?? Co z tobą? - spytał się niezapokojony, gdy zobaczył moją przygnębioną minę.
-Nie, nic nic... - odpowiedziałam - A Majka, co ci powiedział ten dureń?
-Też nic... - powiedziała zamyślona - Dobra chodźmy!
-Ale dokąd? Do mnie? - zapytałam.
-No naprzykład... No chodźmy jak najprędzej! Jeszcze Krzyś... - przerwało jej trzaśnięcie drzwi i głos Krzyśka :
-MATEEEUSZ!! To ty... Jesteś zdrajcą... Sam to wiesz! No, no mów Karolinie - ryknął. Mateusz się żachnął :
-Co ty gadasz?! Stary, jesteś pod wpływem alkoholu... Chodźmy stąd, bo jeszcze wam coś zrobi...
-Czekaj... - zastanowiłam się patrząc na twarz Mateusza. Widać było że coś ukrywa
-Ty coś ukrywasz! - odgadła za mnie Maja.
-Nie, nie ukrywam, jestem szczery, kocham Karolinę, jest moim skarbem! - zapewnił Mati.
-Hahahaha! - wybuchnął śmiechem mój były chłopak - Jeszcze niedawno, lub dalej chodziłeś z...
-Nikim?! Krzyś, ogarnij się - bronił się.
-Dobra, chodźmy, później mi wytłumaczysz - zdenerwowałam się - A wiecie?! Dajcie mi spokój!!! - wykrzyknęłam, i pobiegłam w stronę domu.
-KAROLINA! CZEKAJ! - krzyczał Mateusz na całą ulicę, i zaczął mnie gonić.
-Zostaw mnie! Wszyscy mnie zostawcie!
-Ale Karolina... Ty mu wierzysz?
-Sama nie wiem... Większość pijaków mówi prawdę... Pa!
Soorka że zaniedbuje bloga,
no ale cóż takie życie,
musimy po prostu
czekać na
ferie wielkanocne
a później
WAKACJE *o*
wtorek, 5 marca 2013
900+... UPS!
Jej 900+ :D
Ojojojoj...
Przypadkowo skasowałam teksty o modzie :(
Nie wiem czy będę je kontynuować xD
Opowiadania będą
w weekendy :)
piątek, 1 marca 2013
Opowiadanie cz.10
Wyszłam czym prędzej i wbiegłam do parku. Tam zobaczyłam zarumienionego Mateusza który czekał na mnie już 15 min na tym zimnie. Jak zauważył mnie to tylko bąknął :
-Hmm... Cześć! Chodź tutaj - i wskazał na ławkę.
-A o co ci chodzi?
-Chodzi o... - nagle usłyszeliśmy huk i upadnięcie kogoś na ziemię.
-Strzelanina?! - przestraszyłam się.
-Chodź szybko! - powiedział kryjąc mnie za bluzę. Poprowadził mnie szybko do pobliskiej restauracji. -Gdy tam weszliśmy okno prysnęły na miliardy kawałeczków.
-Kryj się!!! - wykrzyknął Mati. Schowaliśmy się pod przewróconym stołkiem.
-Chodziło o... nas!! - krzyczał Mateusz, próbujący być głośniejszym niż hałas na dworze.
-Co?!
-O... NAS!!!
-A DOKŁADNIEJ???
-ZAWSZE SIĘ W TOBIE... KOCHAŁEM!!! - po tym wyznaniu strzelanina ucichła.
-Ja... też - szepnęłam zarumieniona.
-A co z Krzysiem? ...
-To głupek i egoista! Sam przecież mi opowiadałeś o Krzysiu i Mai...
-No tak ale niektórzy lubią takich egoistów... - mówił niepewny Mateusz.
-Oj, Mati, Mati... Ja takich nie lubię - roześmiałam się przytulając się do niego. I pocałowałam go. A raczej cmoknęłam a później on mi odpowiedział długim, długim pocałunkiem. Później się przytuliliśmy i tak długo siedzieliśmy na podłodze aż jakiś głos nam przeszkodził :
-Przepraszam bardzo państwa, ale chcielibyśmy przeprowadzić śledztwo, ponieważ była tu strzelanina...
-Możemy jakoś pomóc? - spytał się mój chłopak (hurrra!).
-Około której godziny zaczęła się ta brutalna wymiana zdań?
-Koło 18.
-Dziękuję.
-Jak zaczęła się strzelanina jak najszybciej ukryliśmy się tutaj. Strzały pochodziły z...
-Zachodniej części parku. Tak wiemy, już tam robimy inspekcję. Potrzebujemy też innych informacji, ale to już nieważne. Moglibyście wyjść? Park będzie zamknięty
-D-dobrze - stęknęłam z zimna.
-Chodź, okryję cię - powiedział opiekuńczy Mati. Zdjął z siebie bluzę i założył mi ją. Jeszcze żaden chłopak mi tak nie zrobił! To było takie słodkie i miłe...
-Dziękuję - i go pocałowałam. Mateusz się ucieszył z tego okazania uczuć jednak nie na długo byliśmy w takim humorze... Zza zakrętu wyszła zakochana parka - Krzysiulek i Majutek. Razem stanęliśmy w tym samym momencie jak słup soli.
-A ty tu co?! Z Mateuszem sobie chodzisz po mieście tak?! - wykrzyknął “Krzysiulek”.
-Hahaha! A ty co? Z Majką się przytulacie i gadacie sobie nawzajem słodkie słówka! - wstawił się za mną Mati
-Nieprawda! My się tylko... Przyjaźnimy!
-Jak to? Mi mówiłeś że chodzi... - mówiła nierozgarnięta Maja.
-A! Nic takiego nie... - zaprzeczał Krzyś.
-...my! - dokończyła.
-Ha! Kłamiesz, kłamiesz, kłamiesz! My przed chwilą sobie wyznaliśmy miłość i tyle! Do widzenia państwu... Chodź kochanie! - powiedziałam.
-My też chodźmy... skarbie!
-Hipokryta! - wykrzyknęłam ostatnie słowa do Krzysia.
-Sama jesteś hipokrytką! - odpowiedział. Czym prędzej poszliśmy do mojego domu. Jak weszliśmy zadziwiona rodzinka siedziała przy telewizorze.
-Nic się nie stało?! Widzieliśmy w wiadomościach, że była strzelanina w parku... Właśnie tam się wybrałaś z Mateuszem! Tak się baliśmy... Pierwszy dzień poza szpitalem... - mówiła rozgorączkowana Agata...
-Hmm... Cześć! Chodź tutaj - i wskazał na ławkę.
-A o co ci chodzi?
-Chodzi o... - nagle usłyszeliśmy huk i upadnięcie kogoś na ziemię.
-Strzelanina?! - przestraszyłam się.
-Chodź szybko! - powiedział kryjąc mnie za bluzę. Poprowadził mnie szybko do pobliskiej restauracji. -Gdy tam weszliśmy okno prysnęły na miliardy kawałeczków.
-Kryj się!!! - wykrzyknął Mati. Schowaliśmy się pod przewróconym stołkiem.
-Chodziło o... nas!! - krzyczał Mateusz, próbujący być głośniejszym niż hałas na dworze.
-Co?!
-O... NAS!!!
-A DOKŁADNIEJ???
-ZAWSZE SIĘ W TOBIE... KOCHAŁEM!!! - po tym wyznaniu strzelanina ucichła.
-Ja... też - szepnęłam zarumieniona.
-A co z Krzysiem? ...
-To głupek i egoista! Sam przecież mi opowiadałeś o Krzysiu i Mai...
-No tak ale niektórzy lubią takich egoistów... - mówił niepewny Mateusz.
-Oj, Mati, Mati... Ja takich nie lubię - roześmiałam się przytulając się do niego. I pocałowałam go. A raczej cmoknęłam a później on mi odpowiedział długim, długim pocałunkiem. Później się przytuliliśmy i tak długo siedzieliśmy na podłodze aż jakiś głos nam przeszkodził :
-Przepraszam bardzo państwa, ale chcielibyśmy przeprowadzić śledztwo, ponieważ była tu strzelanina...
-Możemy jakoś pomóc? - spytał się mój chłopak (hurrra!).
-Około której godziny zaczęła się ta brutalna wymiana zdań?
-Koło 18.
-Dziękuję.
-Jak zaczęła się strzelanina jak najszybciej ukryliśmy się tutaj. Strzały pochodziły z...
-Zachodniej części parku. Tak wiemy, już tam robimy inspekcję. Potrzebujemy też innych informacji, ale to już nieważne. Moglibyście wyjść? Park będzie zamknięty
-D-dobrze - stęknęłam z zimna.
-Chodź, okryję cię - powiedział opiekuńczy Mati. Zdjął z siebie bluzę i założył mi ją. Jeszcze żaden chłopak mi tak nie zrobił! To było takie słodkie i miłe...
-Dziękuję - i go pocałowałam. Mateusz się ucieszył z tego okazania uczuć jednak nie na długo byliśmy w takim humorze... Zza zakrętu wyszła zakochana parka - Krzysiulek i Majutek. Razem stanęliśmy w tym samym momencie jak słup soli.
-A ty tu co?! Z Mateuszem sobie chodzisz po mieście tak?! - wykrzyknął “Krzysiulek”.
-Hahaha! A ty co? Z Majką się przytulacie i gadacie sobie nawzajem słodkie słówka! - wstawił się za mną Mati
-Nieprawda! My się tylko... Przyjaźnimy!
-Jak to? Mi mówiłeś że chodzi... - mówiła nierozgarnięta Maja.
-A! Nic takiego nie... - zaprzeczał Krzyś.
-...my! - dokończyła.
-Ha! Kłamiesz, kłamiesz, kłamiesz! My przed chwilą sobie wyznaliśmy miłość i tyle! Do widzenia państwu... Chodź kochanie! - powiedziałam.
-My też chodźmy... skarbie!
-Hipokryta! - wykrzyknęłam ostatnie słowa do Krzysia.
-Sama jesteś hipokrytką! - odpowiedział. Czym prędzej poszliśmy do mojego domu. Jak weszliśmy zadziwiona rodzinka siedziała przy telewizorze.
-Nic się nie stało?! Widzieliśmy w wiadomościach, że była strzelanina w parku... Właśnie tam się wybrałaś z Mateuszem! Tak się baliśmy... Pierwszy dzień poza szpitalem... - mówiła rozgorączkowana Agata...
środa, 27 lutego 2013
piątek, 22 lutego 2013
Opowiadanie 9cz
-O nic, o nic! - zdenerwowałam się. A więc to coś takiego?! - Słyszałam o WAS niedawno...
-O NAS? Karolina, powiedz wreszcie o co ci chodzi!
-Ty i Majka! I tyle... Życzę miłego związku... - i wyłączyłam facebooka. Byłam na niego bardzo, ale to bardzo bardzo wkurzona! Jako mój chłopak powinien się cieszyć, a ja przez internet czułam że jest zakłopotany informacją że wróciłam... Jak go zobaczę w szkole, trochę mu dam do rozumu. No ale żeby odrzucić myśl o Krzysiu, weszłam na GG pogadać z Kamilą. Nie było jej jednak był kolega z klasy - Mati. Rzecz dziwna - od razu do mnie zagadał, a bliskich kontaktów z nim nie miałam :
-Siema! Wróciłaś z szpitala? :) I jak się czujesz?
-Aaaa dobrze... - dziwiąc się, pisałam.
-To fajnie. A co tam u Krzysia?
-Ymmm... Będę chciała z nim zerwać... - zaskoczyłam się swoją szczerością.
-Naprawdę?! Ooooo... Dlaczego? Chodzi o Majkę? . . .
-Skąd o niej wiesz?!
-Wszyscy o NICH gadają, daj spokój Karolina...Tak to by Kamila nie mówiła ci odrazu o tym...
-LooooL... To oni już są “parą”?!
-Trudno to powiedzieć, ale tak . . .
-Moje życie chyba się wali...
-Oj przestań, nie jest tak źle :) No to może się spotkamy, i pogadamy o tym? - zatkało mnie. O co mu chodzi? - Wiesz, pomogę ci ogarnąć wszystko po wyjściu z szpitala :)
-OK! - zdziwiła mnie ta nagła moja dezycja. Wogóle wszystko mnie dziwiło, jakoś czułam podniecenie... Jakbym czekała tylko na tą rozmowę...
-To pa, zobaczmy się dzisiaj o 18 w parku :)
-Bye ;P - no i wyszłam. Już nie mogłam się doczekać... Ups? Co ja teraz powiedziałam? NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ?! Już nad sobą nie panuje... Co się dzieje ?! Jeszcze niedawno myślałam tylko o Krzysiu a teraz Mati... Co ja dzieciak jakiś który każdego “naprawdę kocha”?! “Karolina opanuj sie...” mówiłam do siebie. No cóż zjadłam PRAWDZIWY pyszny obiad, którego nie jadłam chyba wieki!
-Ooo, to jest zupełnie inny obiad niż w szpitalu... - powiedziałam na głos.
-Hehe! Mam nadzieję - roześmiał się mój brat kucharz.
-Nooo... - przytaknęła Agata, wpychając do buzi mnóstwo spaghetti.
-Dobra, muszę lecieć - patrząc na zegarek. Będę musiała się jeszcze przygotować, może jakiś makijaż? A wogóle dlaczego chciałam zrobić makijaż dla kolegi? Coraz bardziej dziwniej się czułam... Pół mnie chyba go zaczynało kochać, a druga połowa dziwiła się...
-Masz kogoś na oku? - spytała się a raczej potwierdziła moja wszystko wiedząca siostra.
-Skąd wiesz? - spytałam się
-Widać po twoich oczach... Zamyślenie i wogóle! Dziwisz się nad samą sobą, bo przed chwilą kochałaś Krzysia a teraz...
-Matiego...
-O, ładne imię - roześmiała się moja siostra - Hej, a może ci pomogę?
-Jasne!!! Jejciu dzięki, dzięki, dzięki!
-No no no! Nie ma co dziękować... Dobra chodźmy... - weszłyśmy do mojego pokoju. Gdy zajrzałam do szafy zobaczyłam... Mnóstwo nowych ubrań!
-A to co???
-A no tata na pocieszenie jak wrócisz, kupił ci trochę rzeczy no i odnowił twój pokój...
-Ale super super super!!! - ucieszyłam się z tego miłego daru. Włożyłam najlepszą z bluzek (ciemno - niebieską w ładny czarny rysunek) i granatowe jeansy. Gdy wychodziłam z domu, była 17:45. Wdziałam też na moje stópki czarne conversy, czyli ubrałam się na ciemno... Wyszłam czym prędzej i wbiegłam do parku...
-O NAS? Karolina, powiedz wreszcie o co ci chodzi!
-Ty i Majka! I tyle... Życzę miłego związku... - i wyłączyłam facebooka. Byłam na niego bardzo, ale to bardzo bardzo wkurzona! Jako mój chłopak powinien się cieszyć, a ja przez internet czułam że jest zakłopotany informacją że wróciłam... Jak go zobaczę w szkole, trochę mu dam do rozumu. No ale żeby odrzucić myśl o Krzysiu, weszłam na GG pogadać z Kamilą. Nie było jej jednak był kolega z klasy - Mati. Rzecz dziwna - od razu do mnie zagadał, a bliskich kontaktów z nim nie miałam :
-Siema! Wróciłaś z szpitala? :) I jak się czujesz?
-Aaaa dobrze... - dziwiąc się, pisałam.
-To fajnie. A co tam u Krzysia?
-Ymmm... Będę chciała z nim zerwać... - zaskoczyłam się swoją szczerością.
-Naprawdę?! Ooooo... Dlaczego? Chodzi o Majkę? . . .
-Skąd o niej wiesz?!
-Wszyscy o NICH gadają, daj spokój Karolina...Tak to by Kamila nie mówiła ci odrazu o tym...
-LooooL... To oni już są “parą”?!
-Trudno to powiedzieć, ale tak . . .
-Moje życie chyba się wali...
-Oj przestań, nie jest tak źle :) No to może się spotkamy, i pogadamy o tym? - zatkało mnie. O co mu chodzi? - Wiesz, pomogę ci ogarnąć wszystko po wyjściu z szpitala :)
-OK! - zdziwiła mnie ta nagła moja dezycja. Wogóle wszystko mnie dziwiło, jakoś czułam podniecenie... Jakbym czekała tylko na tą rozmowę...
-To pa, zobaczmy się dzisiaj o 18 w parku :)
-Bye ;P - no i wyszłam. Już nie mogłam się doczekać... Ups? Co ja teraz powiedziałam? NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ?! Już nad sobą nie panuje... Co się dzieje ?! Jeszcze niedawno myślałam tylko o Krzysiu a teraz Mati... Co ja dzieciak jakiś który każdego “naprawdę kocha”?! “Karolina opanuj sie...” mówiłam do siebie. No cóż zjadłam PRAWDZIWY pyszny obiad, którego nie jadłam chyba wieki!
-Ooo, to jest zupełnie inny obiad niż w szpitalu... - powiedziałam na głos.
-Hehe! Mam nadzieję - roześmiał się mój brat kucharz.
-Nooo... - przytaknęła Agata, wpychając do buzi mnóstwo spaghetti.
-Dobra, muszę lecieć - patrząc na zegarek. Będę musiała się jeszcze przygotować, może jakiś makijaż? A wogóle dlaczego chciałam zrobić makijaż dla kolegi? Coraz bardziej dziwniej się czułam... Pół mnie chyba go zaczynało kochać, a druga połowa dziwiła się...
-Masz kogoś na oku? - spytała się a raczej potwierdziła moja wszystko wiedząca siostra.
-Skąd wiesz? - spytałam się
-Widać po twoich oczach... Zamyślenie i wogóle! Dziwisz się nad samą sobą, bo przed chwilą kochałaś Krzysia a teraz...
-Matiego...
-O, ładne imię - roześmiała się moja siostra - Hej, a może ci pomogę?
-Jasne!!! Jejciu dzięki, dzięki, dzięki!
-No no no! Nie ma co dziękować... Dobra chodźmy... - weszłyśmy do mojego pokoju. Gdy zajrzałam do szafy zobaczyłam... Mnóstwo nowych ubrań!
-A to co???
-A no tata na pocieszenie jak wrócisz, kupił ci trochę rzeczy no i odnowił twój pokój...
-Ale super super super!!! - ucieszyłam się z tego miłego daru. Włożyłam najlepszą z bluzek (ciemno - niebieską w ładny czarny rysunek) i granatowe jeansy. Gdy wychodziłam z domu, była 17:45. Wdziałam też na moje stópki czarne conversy, czyli ubrałam się na ciemno... Wyszłam czym prędzej i wbiegłam do parku...
Od autora;
Jeeej 700+ odwiedzających *-*
Dzięki ludziska ;))
poniedziałek, 18 lutego 2013
Olly Murs :)
Mój idol stworzył już
teledysk do swojej
najnowszej piosenki ^.^
Opowiadanie w robocie :))
piątek, 15 lutego 2013
Opowiadanie 8cz.
-To dlaczego Krzysiek do mnie tak długo nie przychodzi?
-Nooo... Nie wiem... - zastanowiła się Kamila - No cóż muszę iść... Kiedy wyjdziesz z szpitala?
- Pewnie niedługo - uśmiechnęłam się. Na myśl o wyjściu z szpitala było jak kojące lekarstwo.
- To świetnie! Już nie mogę się doczekać jak wrócisz do szkoły... Wszystko się zmieni, zobaczysz - powiedziała radośnie Kamila.
-Noooo...
-Dobra to pa!
-Pa! - odpowiedziałam. Od razu jak wyszła, ja zaczęłam się nudzić. Myślałam o szkole - o gwarze na przerwach i o nauczycielach. Dlaczego właśnie ja siedzę w szpitalu? I... Co się dzieje z mamą?! Jak na samą myśl o mamie w pokoju pojawił się pan Maciej.
-Karolino... Za tydzień wychodzisz z szpitala!
-A moja mama?
-Hm... Jeszcze niewiadomo...
-Niech pan mi powie prawdę! Ja wiem że COŚ z nią jest ale nie wiem co...
-Później ci powiem dobrze? - zaproponował lekarz.
-No oook... Niech będzie...
-To do zobaczenia - uśmiechnął się i wyszedł. No i co? Jeszcze tydzień?! Czy już tydzień? A mama? A moja klasa? Miałam tyle pytań... Już tutaj...tak...nudno... I zasnęłam... Obudziłam się no i... zobaczyłam zaniepokojoną, całą ekipę lekarską.
-Karolina! Karolina! Żyjesz?
-Już drugi raz uważacie że umarłam - roześmiałam się. Zupełnie dobrze się czułam, nie rozumiałam dlaczego oni są tak zaniepokojeni?! Przespałam się i tyle...
-Nie spałaś... Byłaś w śpiączce... - powiedziała jedna lekarka, jakby czytała w myślach - minął tydzień, i ciągle ktoś przy tobie był. Myśleliśmy że nie masz szans!
-A więc mogę wyjść?! Hura! - i wyskoczyłam z łóżka. Lekarze bardzo się zdziwili, że mam tyle energii. Nie chcieli mnie wypuścić, jednak ja błagałam “na kolanach” więc zgodzili się. Jednak miałam codziennie przychodzić na diagnozę. Hurrra!!! Hurra! No i wyszłam z tego nieskazitelnego szpitala! Odebrał mnie tata, który chciał również ze mną skakać do nieba z radości. Gadaliśmy o wszytkim i o niczym. Tak bardzo dobrze czułam się w samochodzie, jak gdyby nigdy nic się nie stało. Gdy wróciłam do domu wdychałam tego normalnego powietrza jak najwięcej ile się da...
No no no, Karolina zostaw trochę powietrza dla nas - roześmiała się Agata kiedy mnie zobaczyła co ja robię.
-No doobra... Jednak powietrze poza szpitalem jest ZUPEŁNIE inne! Już nie mogłam tam wytrzymać, te jęki bólu, zapach i wogóle... Jak dobrze być w domu!!!
-Ooo tak... Wszędzie dobrze ale w domu najlepiej - uśmiechnął się smutno Piotr.
-A ty dalej smutny po rozstaniu się z Alex? Głowa i uszy do góry!! - roześmiałam się.
-No, teraz ci łatwo! Ale gdybyś sama tak miała... - nagle zaczęłam być smutna... Przecież ja pewnie sama niedługo będę tak samo smutna jak on! Będę musiała się skontaktować z Krzyśkiem...
-Ok, ok... Idę do pokoju...
-Nie zdziw się jeśli będą jakieś małe zmiany - uśmiechnął się tata. I to była rzeczywiście niespodzianka - cały pokój był przemalowany na piękny, bordowy kolor. meble też były innego koloru - białego. Wszystko wyglądało cudownie. Jednak ciągle miałam coś na sumieniu.A no tak! Krzysiek...Przewertowałam wszystkie książki i weszłam na komputer. Sprawdziłam na fb czy jest -Krzyś - był.
-No hej - napisałam mu.
-Cześć... Jak tu się znalazłaś? - odpisał mi.
-Wyszłam z szpitala :D
-O... to super...
-No a jak tam u Majki? - pisałam to z uczuciem, którego zupełnie nie znałam.
-O co ci chodzi?
-O nic, o nic! - zdenerwowałam się. A więc to coś takiego?! Uhhh...
-Nooo... Nie wiem... - zastanowiła się Kamila - No cóż muszę iść... Kiedy wyjdziesz z szpitala?
- Pewnie niedługo - uśmiechnęłam się. Na myśl o wyjściu z szpitala było jak kojące lekarstwo.
- To świetnie! Już nie mogę się doczekać jak wrócisz do szkoły... Wszystko się zmieni, zobaczysz - powiedziała radośnie Kamila.
-Noooo...
-Dobra to pa!
-Pa! - odpowiedziałam. Od razu jak wyszła, ja zaczęłam się nudzić. Myślałam o szkole - o gwarze na przerwach i o nauczycielach. Dlaczego właśnie ja siedzę w szpitalu? I... Co się dzieje z mamą?! Jak na samą myśl o mamie w pokoju pojawił się pan Maciej.
-Karolino... Za tydzień wychodzisz z szpitala!
-A moja mama?
-Hm... Jeszcze niewiadomo...
-Niech pan mi powie prawdę! Ja wiem że COŚ z nią jest ale nie wiem co...
-Później ci powiem dobrze? - zaproponował lekarz.
-No oook... Niech będzie...
-To do zobaczenia - uśmiechnął się i wyszedł. No i co? Jeszcze tydzień?! Czy już tydzień? A mama? A moja klasa? Miałam tyle pytań... Już tutaj...tak...nudno... I zasnęłam... Obudziłam się no i... zobaczyłam zaniepokojoną, całą ekipę lekarską.
-Karolina! Karolina! Żyjesz?
-Już drugi raz uważacie że umarłam - roześmiałam się. Zupełnie dobrze się czułam, nie rozumiałam dlaczego oni są tak zaniepokojeni?! Przespałam się i tyle...
-Nie spałaś... Byłaś w śpiączce... - powiedziała jedna lekarka, jakby czytała w myślach - minął tydzień, i ciągle ktoś przy tobie był. Myśleliśmy że nie masz szans!
-A więc mogę wyjść?! Hura! - i wyskoczyłam z łóżka. Lekarze bardzo się zdziwili, że mam tyle energii. Nie chcieli mnie wypuścić, jednak ja błagałam “na kolanach” więc zgodzili się. Jednak miałam codziennie przychodzić na diagnozę. Hurrra!!! Hurra! No i wyszłam z tego nieskazitelnego szpitala! Odebrał mnie tata, który chciał również ze mną skakać do nieba z radości. Gadaliśmy o wszytkim i o niczym. Tak bardzo dobrze czułam się w samochodzie, jak gdyby nigdy nic się nie stało. Gdy wróciłam do domu wdychałam tego normalnego powietrza jak najwięcej ile się da...
No no no, Karolina zostaw trochę powietrza dla nas - roześmiała się Agata kiedy mnie zobaczyła co ja robię.
-No doobra... Jednak powietrze poza szpitalem jest ZUPEŁNIE inne! Już nie mogłam tam wytrzymać, te jęki bólu, zapach i wogóle... Jak dobrze być w domu!!!
-Ooo tak... Wszędzie dobrze ale w domu najlepiej - uśmiechnął się smutno Piotr.
-A ty dalej smutny po rozstaniu się z Alex? Głowa i uszy do góry!! - roześmiałam się.
-No, teraz ci łatwo! Ale gdybyś sama tak miała... - nagle zaczęłam być smutna... Przecież ja pewnie sama niedługo będę tak samo smutna jak on! Będę musiała się skontaktować z Krzyśkiem...
-Ok, ok... Idę do pokoju...
-Nie zdziw się jeśli będą jakieś małe zmiany - uśmiechnął się tata. I to była rzeczywiście niespodzianka - cały pokój był przemalowany na piękny, bordowy kolor. meble też były innego koloru - białego. Wszystko wyglądało cudownie. Jednak ciągle miałam coś na sumieniu.A no tak! Krzysiek...Przewertowałam wszystkie książki i weszłam na komputer. Sprawdziłam na fb czy jest -Krzyś - był.
-No hej - napisałam mu.
-Cześć... Jak tu się znalazłaś? - odpisał mi.
-Wyszłam z szpitala :D
-O... to super...
-No a jak tam u Majki? - pisałam to z uczuciem, którego zupełnie nie znałam.
-O co ci chodzi?
-O nic, o nic! - zdenerwowałam się. A więc to coś takiego?! Uhhh...
poniedziałek, 11 lutego 2013
Music Music Music :D
Loffciam Ollego Mursa,
jestem jego fanką *-*
On śpiewa tutaj acoustic...
A jednak super no nie? :D
sobota, 9 lutego 2013
Opowiadanie 7cz
- Twoja rodzina już idzie tutaj Karolino - w drzwiach stanęła cała moja rodzinka prócz... mamy która była na innym oddziale.
-A gdzie mama? - spytał się tata.
-Pańska żona jest gdzie indziej... - odpowiedział pan Maciej.
-Wszystko z nią dobrze?
-Hmmmmm... - powiedział speszony.
-Hej tato! Hej Agata! Hej Piotr!
-Cześć! - odpowiedziało mi chórem rodzeństwo.
-Dzień dobry Karolina - uśmięchnął się jak zawsze poważny tata.
-Jak tam u was? U mnie wszystko OK - uśmiechnęłam się.
-U mnie świetnie! Mam chłopaka!!!
-Oooo... A kogo?
-Ma na imię Bob - roześmiała się.
-Hahaha... Przepraszam Agata ale to śmieszne imię - BOB - wybuchnęłam śmiechem.
-Nie... Żartowałam. Ma na imię Michał.
-O, to spoko - uśmiechnęłam się - A jak u Alex, Piotr?
-A no... Wszystko dobrze...
-Mhm... Twój ton głos za dobrze nie brzmi. Tak jakoś... niepewnie?
-Hm.. Zerwała ze mną - zasmucił się.
-CO? - reszta rodziny chyba też nie wiedziała bo była zdziwiona tak samo jak ja.
-A jak tam u twojego chłopaka? - spytała się Agata.
-Dobrze. Codziennie pokazuje się chociażby pod oknem - uśmiechnęłam się na myśl o Krzysiu - -On jest świetnym i odpowiedzialnym chłopakiem. Wydawało mi się że Alex też jest taką osobą....
-Ja też... Jednak wiele razy tak jest... - zrobił się jeszcze bardziej smutny Piotr.
-Ojej... Musimy już iść. Do zobaczenia Karolina! - powiedział tata.
-Paaa! - pożegnałam się z całą rodziną. Jednak dawno nie rozmawiałam z Krzysiem... Zaczęłam się niepokoić. Może on coś czuje do innej? “Będę musiała się spytać Kamili...” pomyślałam. Minął kojelny dzień. Pan Maciej podał wyniki :
-Wyzdrowiałaś!!!
-Wyzdrowiałam?!
-Tak! To jakiś cud boski...
-Miałam jeden sen... - i opowiedziałam o tym śnie przy pani Laurze, panu Macieju i Kamili.
-WoW... To rzeczywiście dziwne... - zdziwiła się Kamila.
-Zbieg okoliczności - powiedziała pani Laura wychodząc.
-Laura jest niewierząca - powiedział p. Maciej - Rzeczywiście, to chyba lew, (w tym śnie) w “Narnii” był to król tej krainy, stworzony za wzór Boga. Czytałaś te książki?
-Tak.
-No to stał się cud... - i tak zakończyliśmy tą rozmowę z panem Maciejem. Jednak Kamila została. Zaczęłam ją pytać o Krzysia i o klasę :
-No... Jakoś gada z Majką, wracają razem do domu i wogóle... - zastanowiła się.
-Ooooo... Będę musiała się z nim spotkać - zachmurzyłam się - i o czymś pogadać...
-Karolina! On ciebie naprawdę kocha!
-Skąd wiesz? A Maja??
-To tylko przyjaciółka. Tak uważam...
-To dlaczego Krzysiek do mnie tak długo nie przychodzi?
-A gdzie mama? - spytał się tata.
-Pańska żona jest gdzie indziej... - odpowiedział pan Maciej.
-Wszystko z nią dobrze?
-Hmmmmm... - powiedział speszony.
-Hej tato! Hej Agata! Hej Piotr!
-Cześć! - odpowiedziało mi chórem rodzeństwo.
-Dzień dobry Karolina - uśmięchnął się jak zawsze poważny tata.
-Jak tam u was? U mnie wszystko OK - uśmiechnęłam się.
-U mnie świetnie! Mam chłopaka!!!
-Oooo... A kogo?
-Ma na imię Bob - roześmiała się.
-Hahaha... Przepraszam Agata ale to śmieszne imię - BOB - wybuchnęłam śmiechem.
-Nie... Żartowałam. Ma na imię Michał.
-O, to spoko - uśmiechnęłam się - A jak u Alex, Piotr?
-A no... Wszystko dobrze...
-Mhm... Twój ton głos za dobrze nie brzmi. Tak jakoś... niepewnie?
-Hm.. Zerwała ze mną - zasmucił się.
-CO? - reszta rodziny chyba też nie wiedziała bo była zdziwiona tak samo jak ja.
-A jak tam u twojego chłopaka? - spytała się Agata.
-Dobrze. Codziennie pokazuje się chociażby pod oknem - uśmiechnęłam się na myśl o Krzysiu - -On jest świetnym i odpowiedzialnym chłopakiem. Wydawało mi się że Alex też jest taką osobą....
-Ja też... Jednak wiele razy tak jest... - zrobił się jeszcze bardziej smutny Piotr.
-Ojej... Musimy już iść. Do zobaczenia Karolina! - powiedział tata.
-Paaa! - pożegnałam się z całą rodziną. Jednak dawno nie rozmawiałam z Krzysiem... Zaczęłam się niepokoić. Może on coś czuje do innej? “Będę musiała się spytać Kamili...” pomyślałam. Minął kojelny dzień. Pan Maciej podał wyniki :
-Wyzdrowiałaś!!!
-Wyzdrowiałam?!
-Tak! To jakiś cud boski...
-Miałam jeden sen... - i opowiedziałam o tym śnie przy pani Laurze, panu Macieju i Kamili.
-WoW... To rzeczywiście dziwne... - zdziwiła się Kamila.
-Zbieg okoliczności - powiedziała pani Laura wychodząc.
-Laura jest niewierząca - powiedział p. Maciej - Rzeczywiście, to chyba lew, (w tym śnie) w “Narnii” był to król tej krainy, stworzony za wzór Boga. Czytałaś te książki?
-Tak.
-No to stał się cud... - i tak zakończyliśmy tą rozmowę z panem Maciejem. Jednak Kamila została. Zaczęłam ją pytać o Krzysia i o klasę :
-No... Jakoś gada z Majką, wracają razem do domu i wogóle... - zastanowiła się.
-Ooooo... Będę musiała się z nim spotkać - zachmurzyłam się - i o czymś pogadać...
-Karolina! On ciebie naprawdę kocha!
-Skąd wiesz? A Maja??
-To tylko przyjaciółka. Tak uważam...
-To dlaczego Krzysiek do mnie tak długo nie przychodzi?
piątek, 8 lutego 2013
Jupiii :D Laptop z powrotem ;>
NO WRESZCIE!!!
Mama mi dała laptop ;]
Tata wie że piszę opowiadanie,
i powiedział że ono jest fajne,
i żeby mama mi dała laptop :)
Jutro będę u koleżanki na noc
i jej pokażę i innym koleżankom
tego bloga, i coś napiszę :D
poniedziałek, 4 lutego 2013
Dobraaaa ;>
Obiecałam mamie (i sobie),
że ograniczę się od kompa . . .
Jednak będę codziennie wpisywać choćby
jedno zdanie :)
To do napisania ;]
PS. Opowiadanie w robocie *o*
Moja siora za kilka mies. ma ślub :)))
niedziela, 3 lutego 2013
500 wejść :)))
Jej :D
Bardzo dziękuję kochani że
wchodziliście na mojego bloga,
dlatego też teraz dzięki wam
mam 500 wejść :)
Pozdrowionka ;)
Buuu ;\
Eh... Już po weekendzie ;/
Nie zdążyłam za bardzo napisać opowiadania
ponieważ musiałam się uczyć,
bo mam w tym tygodniu 3 testy -.-
Więc wczoraj "wieczorem" napisałam troszkę
jednak nie wystarczy tego żeby tutaj wstawić.
Jednak spróbuję jakoś w ciągu tygodnia :)
Dobranoc ;)
piątek, 1 lutego 2013
Weeeeeekeeeend *-*
Yey :D Piątek xD
Piątek, piątek pią-tek!
:D
Niestety, ten weekend będzie weekendem nauki -.-
Mam dużo testów, ale znajdę czas do pisania opowiadania, a teraz wstawię:
Olly Murs - Dance with me tonight
Sorry że prawie ciągle wstawiam jego
piosenki ale loffciam to <3 :D
wtorek, 29 stycznia 2013
Szkoooła ;\
Ooo... Ja chcę już weekend :D
Teraz tylko - szkoła, zadanie domowe
i nauka...
To jest takie nudne!!!
Hehe... Mam nr do chłopaka w którym się
bujam *-* Jesten szczęśliwa!!! ^.^
Jednak przez to, jego przyjaciel
wie że się w NIM kocham ;\
Ale temu kolesiowi da się zaufać :D
niedziela, 27 stycznia 2013
Opowiadanie 6cz :)
-Dziewczyny, przestańcie już gadać. Karolina, twoja mama... - powiedział pan Maciej stojący w drzwiach...
-Coś poszło nie tak... Myśleliśmy że ma tylko przestawione ramię jednak znaleźliśmy coś innego, ale myślę że uda nam się to wyleczyć - mówił to zapewniającym tonem jednak widziałam w jego oczach zaniepokojenie - Zadzwoniliśmy do twojej rodziny i niedługo cię odwiedzi - i bez pożegnania wyszedł.
-I co? Co na to powiesz hm? Nic się nie martwić? - powiedziałam Kamili.
-No! Nic się nie martw, twojej mamie nic nie będzie, nie wiem dlaczego ale jestem tego pewna - pocieszyła mnie.
-Kamila... Przepraszam że jestem taka nerwowa jednak...
-Wiem, spokojnie rozumiem - uśmiechnęła się.
-Ty zawsze mnie rozumiałaś - odwzajemniłam uśmiech - Dziękuję...
-Karolina? Karolina? - zaczęła się pytać Kamila - Halooo? - wszystko widziałam jak we mgle... Zrobiło mi się czarno przed oczami. Przyśniło mi się coś bardzo dziwnego. Jakieś wielkie zwierzę do mnie mówiło... To chyba był tygrys... Nie! Chyba jednak lew, nieważne. To było jakieś dzikie zwierzę i mi powiedziało :
-Karolino, wstań! Oto twoje grzechy zostały odkupione. Żyj w pokoju! - od razu po tych słowach obudziłam się. Poczułam ulgę w sercu a moje mięśnie były rozluźnione. Nie przejmowałam się niczym. W pewnym momencie coś zauważyłam - ból w nogach ustąpił!
-Karolina!!! Żyjesz?! - płakała blisko histerii Kamila.
-Nic.. Nic mi nie jest. A może jednak coś mi jest... Czuję się ZDROWA! - powiedziałam wyraźnie szczęśliwa - Zawołaj pana Macieja, proszę.
-Jasne, już się robi! - wybiegła z pokoju. Po krótkiej chwili przy moim łóżku stanął pan Maciej i się spytał :
-O co chodzi Karolino? Źle się czujesz?
-Oczywiście że nie! - roześmiałam się - Czuję się wspaniale, i chciałabym żeby pan mi zrobił zdjęcie chorym dotychczas nogom. Czuję się uzdrowiona, i... Lekka, nie wiem jak to opisać! Zemdlałam przy Kamili i mi się coś przyśniło... Ale to może później opowiem, teraz poprosiłabym o zdjęcie rentgenowskie - uśmiechnęłam się
-Hmmm... No dobrze. A panienka nie martwi się już o mamę?
-Mama pewnie też będzie zaraz zdrowa - powiedziałam wykładając nogi spod kołdry.
-Oooo! Panienka wcześniej nie dawała sobie rady z wyjmowaniem nóg spod kołdry, musieliśmy pomagać... - zdziwił się pan Maciej drapiąc się śmiesznie po głowie. Przyniósł sprzęt do zdjęcia i pstryknął.
-Jutro wyjdą te zdjęcia na papier i wtedy będziemy mogli zdiagnozować czy panienka jest zdrowa - uśmiechnął się zadowolony - -Twoja rodzina już idzie tutaj Karolino - w drzwiach stanęła cała moja rodzinka prócz... mamy która jest była na innym oddziale
-Coś poszło nie tak... Myśleliśmy że ma tylko przestawione ramię jednak znaleźliśmy coś innego, ale myślę że uda nam się to wyleczyć - mówił to zapewniającym tonem jednak widziałam w jego oczach zaniepokojenie - Zadzwoniliśmy do twojej rodziny i niedługo cię odwiedzi - i bez pożegnania wyszedł.
-I co? Co na to powiesz hm? Nic się nie martwić? - powiedziałam Kamili.
-No! Nic się nie martw, twojej mamie nic nie będzie, nie wiem dlaczego ale jestem tego pewna - pocieszyła mnie.
-Kamila... Przepraszam że jestem taka nerwowa jednak...
-Wiem, spokojnie rozumiem - uśmiechnęła się.
-Ty zawsze mnie rozumiałaś - odwzajemniłam uśmiech - Dziękuję...
-Karolina? Karolina? - zaczęła się pytać Kamila - Halooo? - wszystko widziałam jak we mgle... Zrobiło mi się czarno przed oczami. Przyśniło mi się coś bardzo dziwnego. Jakieś wielkie zwierzę do mnie mówiło... To chyba był tygrys... Nie! Chyba jednak lew, nieważne. To było jakieś dzikie zwierzę i mi powiedziało :
-Karolino, wstań! Oto twoje grzechy zostały odkupione. Żyj w pokoju! - od razu po tych słowach obudziłam się. Poczułam ulgę w sercu a moje mięśnie były rozluźnione. Nie przejmowałam się niczym. W pewnym momencie coś zauważyłam - ból w nogach ustąpił!
-Karolina!!! Żyjesz?! - płakała blisko histerii Kamila.
-Nic.. Nic mi nie jest. A może jednak coś mi jest... Czuję się ZDROWA! - powiedziałam wyraźnie szczęśliwa - Zawołaj pana Macieja, proszę.
-Jasne, już się robi! - wybiegła z pokoju. Po krótkiej chwili przy moim łóżku stanął pan Maciej i się spytał :
-O co chodzi Karolino? Źle się czujesz?
-Oczywiście że nie! - roześmiałam się - Czuję się wspaniale, i chciałabym żeby pan mi zrobił zdjęcie chorym dotychczas nogom. Czuję się uzdrowiona, i... Lekka, nie wiem jak to opisać! Zemdlałam przy Kamili i mi się coś przyśniło... Ale to może później opowiem, teraz poprosiłabym o zdjęcie rentgenowskie - uśmiechnęłam się
-Hmmm... No dobrze. A panienka nie martwi się już o mamę?
-Mama pewnie też będzie zaraz zdrowa - powiedziałam wykładając nogi spod kołdry.
-Oooo! Panienka wcześniej nie dawała sobie rady z wyjmowaniem nóg spod kołdry, musieliśmy pomagać... - zdziwił się pan Maciej drapiąc się śmiesznie po głowie. Przyniósł sprzęt do zdjęcia i pstryknął.
-Jutro wyjdą te zdjęcia na papier i wtedy będziemy mogli zdiagnozować czy panienka jest zdrowa - uśmiechnął się zadowolony - -Twoja rodzina już idzie tutaj Karolino - w drzwiach stanęła cała moja rodzinka prócz... mamy która jest była na innym oddziale
Hey ;\
Jutro szkoła... Skończyły się
ferie i to już koniec ferii w 2013...
Teraz dopiero poczułam jedną rzecz.
Mija tak rok za rokiem... Każdy rok
jest inny i coś innego się dzieje.
Dla mnie ten czas za szybko się toczy ;\
No ale cóż.. Takie życie, ferie mijają
teraz będzie szkoła a ja mam zaległości
i będzie
MASAKRA!
Tak uważam ale może (oby) tak nie będzie :)
Kurczę, nie wiem dlaczego
ale teraz w tej chwili jestem pesymistką :D
No dobra Zocha weź się w garść >.< ;D
Wstawię tu super piosenkę Ollego Mursa;]
Przepraszam że nie włożyłam kolejnej części
opowiadania jednak już pisałam -
nie będę teraz regularnie wkładać postów.
Olly Murs - Army of Two
Najnowsza jego piosenka :)
piątek, 25 stycznia 2013
Ups xD
Pozostawiłam blog trochę i go zaniedbałam :D
Przepraszam że jestem nieaktywna ;)
Jestem jakoś zajęta...
Właściwie to nie wiem czym,
a jeszcze jak szkoła się rozpocznie!
Fiuu, no to będę wstawiać w weekendy
posty, lub jakoś nieregularnie.
Po szkole mam jeszcze szkołę muz,
bo gram na wiolonczeli, ale będę
próbować znaleźć czas dla bloga i
dla was :)
wtorek, 22 stycznia 2013
Opowiadanie 5cz :)
Hey, BARDZO przepraszam że
nie pisałam nic ale jednak
nie miałam jakoś czasu :(
Włożę tutaj kolejną część opowiadania
jednak bardzo małą część :D
Nie wiem czy tyle wystarczy ;)
Rozdział 2
A więc minął tydzień w szpitalu... Czuję jakby minęły lata. Już powoli zapominam o wyglądzie domu. Dzisiaj mnie odwiedziła moja rodzinka! Dziadkowie, siostra, brat i tata. Tata codziennie przychodzi a dziadkowie co 3 dni. Jednak, Agata i Piotrek jeszcze ani razu u mnie i mamy nie byli. Jestem najmłodsza z rodziny - Agata ma 21 lat a Piotr ma 18. Musiałam im powiedzieć o moim pierwszym chłopaku Krzysiu, bo mama znacząco na mnie spojrzała jak mój brat mówił o swojej dziewczynie Alex. Czyli chyba miało to oznaczać że mam powiedzieć o swoim związku. Tata na mnie dziwnie (BARDZO dziwnie) spojrzał a rodzeństwo mi pogratulowało... Oni pewnie sami mieli już chłopaka/dziewczyne w moim wieku, tyle że nie powiedzieli rodzicom... No cóż. Strasznie się nudzę w tym szpitalu. Dzięki Tobie pamiętniczku mniej się nudzę. Na szczęście Kamila Bartek i Krzysiu przyszli niedawno do mnie. Pogadaliśmy sobie za wszystkie czasy no i mi powiedzieli co było na lekcjach. Straciłam już 10 kartkówek i duuuużo testów. To trochę nie fair że ja będę musiała w kilka dni napisać wszystkie te kartkówki i testy... Kamila została na dłużej a chłopcy poszli. Gadałyśmy bardzo długo, gdy mama poszła na jakąś operację... Miałam wielki stres podczas jej operacji.
-Karolina, nie musisz się aż tak stresować tym tak bardzo! Twojej mamie nic się nie stanie, twoja operacja była bardziej skomplikowana niż ta... - ciągle mnie uspokajała Kamila, gdy widziała jak się stresuję.
-A skąd wiesz, że ona jest mniej skomplikowana ?!
-No cóż, trochę rozmawiałam z panem Maciejem - uśmiechnęła się - No ale wróćmy do “naszych” spraw... Wojtek niedawno zaczął mniej ze mną rozmawiać i jakoś często mówi o Ani! Coraz bardziej mnie to niepokoi...
-Oj spokojnie, nic nie będzie jak już to go zobaczysz z inną dziewczyną...
-Dziewczyny, przestańcie już gadać. Karolina, twoja mama... - powiedział pan Maciej stojący w drzwiach...
A więc minął tydzień w szpitalu... Czuję jakby minęły lata. Już powoli zapominam o wyglądzie domu. Dzisiaj mnie odwiedziła moja rodzinka! Dziadkowie, siostra, brat i tata. Tata codziennie przychodzi a dziadkowie co 3 dni. Jednak, Agata i Piotrek jeszcze ani razu u mnie i mamy nie byli. Jestem najmłodsza z rodziny - Agata ma 21 lat a Piotr ma 18. Musiałam im powiedzieć o moim pierwszym chłopaku Krzysiu, bo mama znacząco na mnie spojrzała jak mój brat mówił o swojej dziewczynie Alex. Czyli chyba miało to oznaczać że mam powiedzieć o swoim związku. Tata na mnie dziwnie (BARDZO dziwnie) spojrzał a rodzeństwo mi pogratulowało... Oni pewnie sami mieli już chłopaka/dziewczyne w moim wieku, tyle że nie powiedzieli rodzicom... No cóż. Strasznie się nudzę w tym szpitalu. Dzięki Tobie pamiętniczku mniej się nudzę. Na szczęście Kamila Bartek i Krzysiu przyszli niedawno do mnie. Pogadaliśmy sobie za wszystkie czasy no i mi powiedzieli co było na lekcjach. Straciłam już 10 kartkówek i duuuużo testów. To trochę nie fair że ja będę musiała w kilka dni napisać wszystkie te kartkówki i testy... Kamila została na dłużej a chłopcy poszli. Gadałyśmy bardzo długo, gdy mama poszła na jakąś operację... Miałam wielki stres podczas jej operacji.
-Karolina, nie musisz się aż tak stresować tym tak bardzo! Twojej mamie nic się nie stanie, twoja operacja była bardziej skomplikowana niż ta... - ciągle mnie uspokajała Kamila, gdy widziała jak się stresuję.
-A skąd wiesz, że ona jest mniej skomplikowana ?!
-No cóż, trochę rozmawiałam z panem Maciejem - uśmiechnęła się - No ale wróćmy do “naszych” spraw... Wojtek niedawno zaczął mniej ze mną rozmawiać i jakoś często mówi o Ani! Coraz bardziej mnie to niepokoi...
-Oj spokojnie, nic nie będzie jak już to go zobaczysz z inną dziewczyną...
-Dziewczyny, przestańcie już gadać. Karolina, twoja mama... - powiedział pan Maciej stojący w drzwiach...
sobota, 19 stycznia 2013
Opowiadanie 4cz.
Opowiadanie 4cz.
Po długim krzątaniu się pana Macieja się spytałam :
-Proszę pana, słyszałam kilka dni temu że mam problemy z mózgiem i nogami... I jakiś lekarz z Ameryki ma tutaj przyjechać. Czy dalej jest tak kiepsko?
-No cóż, muszę ci powiedzieć że z nogami dalej jest źle ale mózg jest już normalnie nastawiony, myślę że tylko po samym wypadku mózg nie umiał przyzwyczaić się do stanu organizmu...
-A ten lekarz z Ameryki??
-Oh, on zna się bardzo na tych okolicach gdzie ty masz bardzo poturbowane nogi. Ale może my ciebie wyleczymy...
-O nie! Na to nie pozwolę ! MOŻE? Musi przyjechać ten lekarz bo jak nie... - wtrąciła się mama o której zupełnie zapomniałam na ten moment - Płatny czy niepłatny, musi tu przyjechać! Karolina ma jeszcze dużo życia przed sobą! - a widząc już otwierające się usta pana Macieja żeby coś powiedziała to dodała - I nie chcę żeby tę resztę życia spędziła na wózku!
-Mamo, spokojnie ważne żebym żyła no nie? No ale ja też bym wolała na nogach spędzić moje życie...
-Spokojnie moje panie, spróbujemy jak najszybciej zadzwonić do pana Hafforda.
-I to się rozumie - roześmiała się z ulgą mama. Gdy pan doktor wyszedł mama na mnie surowo spojrzała i się spytała:
-A z tym Krzyśkiem to co? Matce nie powiesz, hm?
-Ale mamo to dopiero dzisiaj mi powiedział...
-Karolina! Nie można tak odrazu się całować! -A więc... Widziałaś?
-Tak, widziałam i nie podoba mi się to! W szpitalu się całować, też mi coś! A ta Kamila i Bartek to też ...
-Słuchaj mamo. ty już się nie wtrącaj do Kamili i Bartka jak już to ich rodziców sprawa... - no bo moja mama nie będzie decydować o życiu mojej koleżanki!
-Oh, dobra Kara, nie kłóćmy się w szpitalu... Po wypadku i wogóle...
-Oj OK! Ale nie mów o związku Kamili i Bartka - uciszyłyśmy się i siedziałyśmy cicho przez resztę dnia. Miałam nadzieję że Krzysiek znów pojawi lub Kamila i Bartek. Ale tak nie było bo... Przyszła cała klasa z wychowawczynią! Normalnie SZOK!!! Jak pan Maciej powiedział z śmiechem że mam “duże odwiedziny” to się zdziwiłam... A jak wszyscy się przepychali! Krzyś chyba nie mówił innym że chodzimy, bo wogóle mnie nie pocałował ani w policzek ani w usta. Jednak pani wychowawczyni dała czas na porozmawianie z Kamilą, Bartkiem i Krzysiem. Na szczęście mój chłopak (<3) powiedział Kamili i Bartkowi o naszym związku. Gdy już wszyscy wyszli, pani Laura dała mi tabletki i jakiś zastrzyk. Nie bolał za bardzo ale jednak zastrzyk to zastrzyk. Jej też się spytałam o lekarza z Ameryki a ona przelotnie na mnie spojrzała i powiedziała, że nic nie wie o żadnym Haffordzie, gdy nie mówiłam jego nazwiska, czyli coś wie... Ten szpital często jest przerażający jak naprzykład w nocy słychać jęki cierpiących staruszków i już mnie mdli na zapach szpitala, czyli ciągle mnie mdli... Ciekawe kiedy dostanę zwolnienie do domu... Tak minął mi dopiero tydzień w szpitalu... Boję się jak ja wytrzymam taki miesiąc lub dłużej! Tu już jest tak nudno i monotonnie. Tęsknię strasznie za szkołą, nawet za testami i kartkówkami, bo jednak to jest ten cały klimat no nie? Codziennie jakieś inne “przygody”, można sobie pogadać do woli z Kamilą i chłopakami a tutaj trzeba być cicho, a tu bo w moim pokoju jest jakiś bardzo chory staruszek a on potrzebuję ciszy i tak dalej... No i chciałabym biegać! Jedynie gdzie w szpitalu idę to do łazienki która jest w mojej sali... Już mam dosyć leżenia w łóżku i patrzenia w sufit. Nawet mam lepiej niż inni bo mogę patrzyć przez okno na naszą szkołę która obok mnie stoi. Zawsze mam nadzieję, że w oknie zobaczę moją klasę uczącą się lub gadającą na przerwie. Ale większość osób z mojej klasy wychodzi na korytarze no ale cóż... Gdy Krzysiek był u mnie w szpitalu to poprosiłam go aby już po lekcjach chociażby do mnie pomachał na parkingu. No i tak widzę go prawie codziennie oprócz weekendów jednak w soboty do mnie przychodzi więc możemy pogadać. Raz po raz mamy szczęście i wszyscy w pokoju śpią więc albo jakiś przelotny pacjent i mama lub sama mama. Więc szczęście mnie nie opuściła, po prostu muszę się wziąść w garść i czekać aż będę zdrowa! Z zdrowymi nogami...
-Proszę pana, słyszałam kilka dni temu że mam problemy z mózgiem i nogami... I jakiś lekarz z Ameryki ma tutaj przyjechać. Czy dalej jest tak kiepsko?
-No cóż, muszę ci powiedzieć że z nogami dalej jest źle ale mózg jest już normalnie nastawiony, myślę że tylko po samym wypadku mózg nie umiał przyzwyczaić się do stanu organizmu...
-A ten lekarz z Ameryki??
-Oh, on zna się bardzo na tych okolicach gdzie ty masz bardzo poturbowane nogi. Ale może my ciebie wyleczymy...
-O nie! Na to nie pozwolę ! MOŻE? Musi przyjechać ten lekarz bo jak nie... - wtrąciła się mama o której zupełnie zapomniałam na ten moment - Płatny czy niepłatny, musi tu przyjechać! Karolina ma jeszcze dużo życia przed sobą! - a widząc już otwierające się usta pana Macieja żeby coś powiedziała to dodała - I nie chcę żeby tę resztę życia spędziła na wózku!
-Mamo, spokojnie ważne żebym żyła no nie? No ale ja też bym wolała na nogach spędzić moje życie...
-Spokojnie moje panie, spróbujemy jak najszybciej zadzwonić do pana Hafforda.
-I to się rozumie - roześmiała się z ulgą mama. Gdy pan doktor wyszedł mama na mnie surowo spojrzała i się spytała:
-A z tym Krzyśkiem to co? Matce nie powiesz, hm?
-Ale mamo to dopiero dzisiaj mi powiedział...
-Karolina! Nie można tak odrazu się całować! -A więc... Widziałaś?
-Tak, widziałam i nie podoba mi się to! W szpitalu się całować, też mi coś! A ta Kamila i Bartek to też ...
-Słuchaj mamo. ty już się nie wtrącaj do Kamili i Bartka jak już to ich rodziców sprawa... - no bo moja mama nie będzie decydować o życiu mojej koleżanki!
-Oh, dobra Kara, nie kłóćmy się w szpitalu... Po wypadku i wogóle...
-Oj OK! Ale nie mów o związku Kamili i Bartka - uciszyłyśmy się i siedziałyśmy cicho przez resztę dnia. Miałam nadzieję że Krzysiek znów pojawi lub Kamila i Bartek. Ale tak nie było bo... Przyszła cała klasa z wychowawczynią! Normalnie SZOK!!! Jak pan Maciej powiedział z śmiechem że mam “duże odwiedziny” to się zdziwiłam... A jak wszyscy się przepychali! Krzyś chyba nie mówił innym że chodzimy, bo wogóle mnie nie pocałował ani w policzek ani w usta. Jednak pani wychowawczyni dała czas na porozmawianie z Kamilą, Bartkiem i Krzysiem. Na szczęście mój chłopak (<3) powiedział Kamili i Bartkowi o naszym związku. Gdy już wszyscy wyszli, pani Laura dała mi tabletki i jakiś zastrzyk. Nie bolał za bardzo ale jednak zastrzyk to zastrzyk. Jej też się spytałam o lekarza z Ameryki a ona przelotnie na mnie spojrzała i powiedziała, że nic nie wie o żadnym Haffordzie, gdy nie mówiłam jego nazwiska, czyli coś wie... Ten szpital często jest przerażający jak naprzykład w nocy słychać jęki cierpiących staruszków i już mnie mdli na zapach szpitala, czyli ciągle mnie mdli... Ciekawe kiedy dostanę zwolnienie do domu... Tak minął mi dopiero tydzień w szpitalu... Boję się jak ja wytrzymam taki miesiąc lub dłużej! Tu już jest tak nudno i monotonnie. Tęsknię strasznie za szkołą, nawet za testami i kartkówkami, bo jednak to jest ten cały klimat no nie? Codziennie jakieś inne “przygody”, można sobie pogadać do woli z Kamilą i chłopakami a tutaj trzeba być cicho, a tu bo w moim pokoju jest jakiś bardzo chory staruszek a on potrzebuję ciszy i tak dalej... No i chciałabym biegać! Jedynie gdzie w szpitalu idę to do łazienki która jest w mojej sali... Już mam dosyć leżenia w łóżku i patrzenia w sufit. Nawet mam lepiej niż inni bo mogę patrzyć przez okno na naszą szkołę która obok mnie stoi. Zawsze mam nadzieję, że w oknie zobaczę moją klasę uczącą się lub gadającą na przerwie. Ale większość osób z mojej klasy wychodzi na korytarze no ale cóż... Gdy Krzysiek był u mnie w szpitalu to poprosiłam go aby już po lekcjach chociażby do mnie pomachał na parkingu. No i tak widzę go prawie codziennie oprócz weekendów jednak w soboty do mnie przychodzi więc możemy pogadać. Raz po raz mamy szczęście i wszyscy w pokoju śpią więc albo jakiś przelotny pacjent i mama lub sama mama. Więc szczęście mnie nie opuściła, po prostu muszę się wziąść w garść i czekać aż będę zdrowa! Z zdrowymi nogami...
Wkleiłam tu już koniec 1 Rozdziału :)
Nie wiem czy jest przydługie, ale jednak nie miałam gdzie zakończyć, bo dialog to byłoby to za dużo ;/
Pytania do mnie :)
Jak masz na Imie?
Zosia
Ile masz lat?
11
Jakie jest twoje ulubione zwierzę?
Panda
To twój jedyny blog?
Taaak, kiedyś miałam z jedną osobą ale to już nieważne ;P
Masz chłopaka?
Nie ;<
Czy piszesz (wiersze, piosenki, książki itp)?
Nooo... raz po raz, jak zdarzy się okazja ;P
Jakie cechy sobie cenisz?
Skromna, miła, niesamolubna osoba :)
Jakie masz zainteresowania?
Tańczenie, granie na wiolonczeli czytanie książek i ich pisanie, piłka nożna.
Co robisz w wolnym czasie?
Gram na komputerze, piszę bloga *-*
Wymarzone wakacje?
Luksusowe wakacje w Hiszpanii *.*
Styl ubierania?
Różnie, bardziej na luzie ale raz po raz elegancko
Styl muzyki?
Pop, rock i rap :D
Czy historia która opisujesz przydazyła sie tobie, czy to tylko zmyslone opowiadanie ?
Zmyślone ;) Lubię fantazjować i wyrażać swoje uczucia przez pisanie wierszy i opowiadań :)
Zmyślone ;) Lubię fantazjować i wyrażać swoje uczucia przez pisanie wierszy i opowiadań :)
Skad czerpiesz inspiracje na swojego bloga ?
Właściwie to... Nudzę się no a inspiracje - hm... Inne osoby tworzą je a ja też :D
Właściwie to... Nudzę się no a inspiracje - hm... Inne osoby tworzą je a ja też :D
Czy w przyszłości zrobisz na nim jakiś konkurs ? No nie wiem... Nie mam jaką nagrodę dać ...
Jakiego koloru masz włosy ?
Ciemny blond
Jakiego koloru masz oczy ?
Niebieskie
Ulu danie, owoc, warzywo?
Danie : hm... Spaghetti ;> owoc : banan *_* warzywo : ziemniaki ;]
Na co jesteś uczulona?
Na co jesteś uczulona?
Na nic ^.^
Lubisz czytać?
Lubisz czytać?
Taaaaak :)
*Jak tak to jakie są twoje ul książki?
*Jak tak to jakie są twoje ul książki?
Tytuły nie... Lubię fantastyczne i przygodowe *u*
Lubisz grać w gry online, PC?
Lubisz grać w gry online, PC?
Noooom :D
*Jak tak to jakie są twoje ul?
*Jak tak to jakie są twoje ul?
Simsy ^.^
Czy zastanawiałaś sią kiedyś nad sensem życia?
Czy zastanawiałaś sią kiedyś nad sensem życia?
Taaak i to często ;)
Lubisz robić fotki?
Lubisz robić fotki?
No tak *U* Sobie, innym i naturze
Robisz jakieś akcję czy coś w swojej szkole czy okolicy?
Nie . . .Robisz jakieś akcję czy coś w swojej szkole czy okolicy?
Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
Nieee, trzeba najpierw wiedzieć jaka ta osoba jest . . .
A oto ja jak byłam mała :)
piątek, 18 stycznia 2013
300+ *.*
Jej *-*
Mam już 300+ wejść w niecałe 5-4 dni :D
I'm the boss ;>
Jutro, a raczej dzisiaj, bo jest po północy,
będzie wieczorem opowiadanie :)
Będzie to 4 część ;]
Pozdrawiam ;P
Dubranoc *U*
Dobranoc ludziska :P
Jutro będzie u mnie koleżanka,
pokażę jej swój blog ^.^
Do "napisania" :)
czwartek, 17 stycznia 2013
Moje ulubione gwiazdy ^.^
Moje ulubione gwiazdy :)
Czyli celebryci *-*
-Jennifer Lopez (śniła mi się :D)
-Selena Gomez (jest świetną aktorką!)
-Brenda Song (świetna jako London Tipton!)
-Ashley Tisdale (Madie jest świetna!)
-Johnny Depp (SUPER aktor *.*)
-Shakira
No, nie przypominam sobie więcej ;<
Zapraszam do czytania 3 cz. opowieści
|
|
\/
Bardzo proszę...
Siema *.*
Bardzo proszę, może będziesz moim członkiem?
To dla mnie bardzo dużo a dla ciebie
prawie nic :)
Uszczęśliwisz kogoś, prawie nic nie robiąc :D
I też chciałabym żebyście zagłosowali
w sondzie *-*
Ale wymagam ^.-
Dzisiaj wieczorem wstawię opowiadanie ^.^
Przeczytajcie 1cz. i 2cz. opowieści,
ponieważ trochę się nie skapniecie
o co comon :D
Selena *-*
środa, 16 stycznia 2013
Co do opowiadań..
Zadecydowałam, że opowiadania będą
co 2 dni opublikowane.
Uważam że w takim czasie zdążę napisać
nawet na zapas treść opowiadania, a wy
już będziecie chcieli (mam nadzieję)
kolejną część :D
Będę próbowała przerywać części opowiadania
w punktach kulminacyjnych żebyście
byli ciekawi "co będzie dalej?"
itp :D
Panda *-*
Siema :>
Dzisiaj też jest mało postów,
ponieważ mam kolędę w domu, i sprzątaliśmy
(znowu) dom...
Niedługo też będę chciała pisać
posty o modzie.
Nie wiem DOKŁADNIE co jest
modne, jednak większość ubrań
które mi się podobają to
modne rzeczy ;>
Nie ma to jak wyczucie mody :D
Pozdrawiam
Wasza Zocha ;D
PS. Szykuje się już nowa część opowiadania ;)
Radzę przeczytać pozostałe częśći
bo tak to nie zrozumiecie o co
chodzi ;D
Bardzo proszę, zagłosuj w sondzie :)
wtorek, 15 stycznia 2013
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




